Maliny od lat cenione są za działanie prozdrowotne. Czytając o nich na zdrowie.gazeta.pl, dowiadujemy się, że wspierają odporność, pomagają przy przeziębieniu, działają przeciwzapalnie i poprawiają trawienie. Są też źródłem błonnika, witaminy C, polifenoli i minerałów. W wersji suszonej - o ile zostaną odpowiednio przygotowane - nadal zachowują większość tych wartości. Co więcej, nie potrzebują żadnych konserwantów, by przetrwać kilka miesięcy w spiżarni. To idealna przekąska na zimę, ale też składnik, który wzbogaci desery, herbaty i śniadania.
Suszenie malin w domu nie jest trudne, ale wymaga odrobiny cierpliwości. Najważniejsze to wybrać dojrzałe, jędrne owoce, bez oznak pleśni czy nadpsucia. Trzeba je delikatnie umyć i pozostawić do całkowitego przeschnięcia. Możesz to również zrobić za pomocą ręcznika papierowego, unikając zgniatania.
Obsuszać można je na kilka sposobów, np. piekarniku, w temperaturze 40-60°C, przy lekko uchylonych drzwiczkach, przez około 2 godziny. Innym sposobem jest robienie tego przez kilka godzin w suszarce do owoców. Musisz co jakiś czas kontrolować, czy osiągnęły odpowiedni stopień wysuszenia. Ostatnim, ale najdłuższym procesem jest rozłożenie ich na pergaminie i pozostawienie na słońcu. Gotowe maliny powinny być suche, ale nie twarde jak kamień, ich konsystencja ma przypominać delikatne chipsy.
Suszone maliny mają wyrazisty smak, ale też piękny aromat i kolor. Można nimi wzbogacić owsianki, musli, jogurty, ciasta czy naleśniki. Świetnie komponują się w wypiekach oraz jako przełamanie smaku w wytrawnych sałatkach. Zalane wrzątkiem zamieniają się w napar, idealny na chłodne dni. Warto dodać je również do domowych herbatek z lipą, imbirem i miodem. A jeśli ktoś robi własną czekoladę, granolę albo mieszanki do słoików na prezent, owoce w wersji suszonej będą pięknym i zdrowym dodatkiem.