Myślisz, że kupujesz polskie ogórki? Co dziesiąta partia owoców i warzyw w sklepach jest źle oznakowana

Inspekcja Handlowa przeprowadziła kontrole w największych sieciach handlowych. Okazało się, że spora część sprzedawanych warzyw nie miała informacji o kraju pochodzenia lub je miała, ale były błędne.

Ogórki polskie nie z Polski

W związku z licznymi skargami od konsumentów i rolników prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, zlecił kontrolę warzyw i owoców w największych sklepach handlowych. Kontrole odbyły się w pierwszym półroczu 2020 roku w trzech etapach i niestety wykazały, że aż na 10,2 proc. owoców i warzyw podana była błędna informacja o kraju pochodzenia lub nie było jej wcale, czytamy na portalu Dla Handlu.

Podczas kontroli sprawdzono 3527 partii owoców i warzyw w 395 sklepach największych sieci handlowych. Zwrócono uwagę przede wszystkim na produkty, przy oznaczaniu których jest wysokie ryzyko wprowadzenia w błąd, m.in. jabłka, ziemniaki, ogórki, marchew, czosnek, truskawki czy pomidory.

Ostatni etap kontroli odbył się od 15 kwietnia do 19 czerwca w 154 sklepach, zbadano wówczas 956 partii świeżych owoców i warzyw. Tylko w tym czasie zakwestionowano 12 proc. (115 partii). Powodem była błędna informacja o kraju pochodzenia towarów lub jej brak. Przykładowo odkryto, że jako polskie oznaczono pomidory cherry z Maroka, cebulę z Holandii czy sałatę lodową z Hiszpanii. Niekiedy oznaczenia były niejednoznaczne - wskazywały Polskę jako jeden z możliwych krajów pochodzenia.

Zobacz wideo

Nieprawidłowości również w popularnych sieciówkach

Nieprawidłowości stwierdzono w 33,8 proc. badanych sklepów, m.in. w Groszku, Lidlu, Dino, Biedronce, Delikatesach Centrum, Lewiatanie, Kauflandzie, Intermarche, Tesco, Netto, Polomarkecie, ale także w placówkach niesieciowych.

Prezes UOKiK przypomina, że wprowadzanie konsumentów w błąd jest niedopuszczalne. Klienci mają prawo otrzymać jasną i rzetelną informację o ofercie, m.in. o pochodzeniu towaru. Sieci handlowe są zobowiązane do szczególnej staranności i dbałości o klientów.