Kojarzy się z wojną i jedzeniem dla zwierząt. Mimo to wiele osób wspomina ją z łezką w oku. Leśnicy przypomnieli o brukwiowej

Wiele osób jadło ją kilka dekad temu, a sporo nigdy nie miało okazji jej spróbować. Leśnicy przypominają o zapomnianej zupie i przywołują masę wspomnień.

Jedna zupa - wiele wspomnień

W polskiej kuchni jest trochę zapomnianych potraw. Jedną z nich jest na przykład zupa "nic", którą przygotowywały babcie, a wnuki ochoczo się nią zajadały.

Zupa 'nic' - propozycja podaniaNiby nic, niby zupa, a tak naprawdę deser. Zapomniana zupa "nic". Znacie?

O innej zupie przypomnieli ostatnio leśnicy z Nadleśnictwa Kościerzyna. Jedno zdjęcie, które opublikowali na Facebooku wywołało lawinę komentarzy.

Kontrowersyjna zupa brukwiowa - dlaczego o niej zapomnieliśmy?

Zupa brukwiowa to dla jednych zapomniany przysmak, a dla innych prawdziwa zmora. Dlaczego tak wielu osobom źle się kojarzy? Głównym powodem jest fakt, że brukiew była bardzo pospolitym i tanim warzywem w czasach I i II Wojny Światowej, dlatego bardzo często lądowała na polskich stołach. Najczęściej w najprostszych postaciach - zupy, papki czy dodatku do mięs (o ile były). Naszym babciom i dziadkom kojarzyła się z wojną i biedą, a także jedzeniem dla zwierząt, bo i do tego była wykorzystywana. Nic więc dziwnego, że dziś nie zachowało się zbyt wiele kulinarnych zwyczajów z celebrowaniem brukwi.

Zobacz wideo Kuchenne katastrofy. Jak uratować zbyt słoną lub za tłustą zupę? Jak wyczyścić przypalony garnek?

Jedni kochają, inni nienawidzą

Mimo to trochę ich jest, a najsłynniejsza to po prostu zupa brukwiowa, którą wciąż przyrządza się w niektórych domach, m.in. na Kaszubach. Potwierdzają to komentarze, które szybko pojawiły się pod postem leśniczych. Jedna z obserwatorek profilu Nadleśnictwa podzieliła się rodzinną historią:

Jako dziecko jadałam w przedszkolu i bardzo mi smakowała - ale w moim domu nigdy jej nie robiono. Mój ojciec miał wstręt po niemieckim lagrze, gdzie trafił we wrześniu 1939 roku. Najpierw musieli wykopywać z pola, a potem jedli ją na okrągło.

Pojawiło się też mnóstwo komentarzy, w których użytkownicy całkiem pozytywnie wypowiedzieli się na temat kontrowersyjnej brukwiówki. Niekiedy nawet z czułością:

Tylko i wyłącznie na gęsinie. Przepychota!
Na Kaszubach w mojej rodzinie gotujemy pyszną brukwiową na gęsinie w okresie jesienno-zimowym.
Ostatni raz (jakieś 25 lat temu) taką zupkę gotowała mi babcia.
Smak dzieciństwa (50 lat temu) - zaaaaa dużo. Dzisiaj z przyjemnością bym zjadł.

Zupa mlecznaNajgorsze danie z dzieciństwa? Internauci dają upust emocjom. "Jadłem z płaczem"

Okazuje się, że naprawdę sporo osób jeszcze pamięta ten smak, lecz jadły go ładnych kilka dekad temu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by przygotować ją samodzielnie. Jak? Tu też z pomocą przychodzą komentarze, a konkretnie przepis autorki opisywanej przez leśników zupy. Brzmi banalnie prosto - aż szkoda nie spróbować:

Wywar z gęsiny, dużo marchwi, liść laurowy i ziele angielskie. Brukiew pokroić w słupki i zlać wrzątkiem [w ten sposób pozbywamy się ewentualnej goryczki - przyp. red.]. Wrzucić do wywaru, nieco później dodać ziemniaki pokrojone w kostkę. Na koniec furę majeranku. Potem jeść i uważać, żeby się nie poparzyć.

Macie jakieś wspomnienia związane z brukwiówką? A może nie mieliście nigdy okazji jej spróbować? Jeśli tak, warto ją zrobić - choćby eksperymentalnie.

Więcej o: