Thermomix stał się kością niezgody w ich związku. "Musimy go mieć, bo żona czuje się wykluczona"

Dyskusje o Thermomiksie od pewnego czasu rozpalają internetowe fora i grupy do czerwoności. Opinie zwolenników ścierają się z opiniami przeciwników. Nie brakuje sarkastycznych żartów skierowanych do obu stron barykady. Okazuje się, że urządzenie może nawet namieszać w związku. Tak wynika z listu, który czytelnik serwisu Komputer Świat przysłał do redakcji. Opowiada, że jego żona jest gotowa przełożyć wakacje, byle tylko kupić wymarzone urządzenie.

Thermomix - hit czy kit? Ile ludzi, tyle opinii

Choć Thermomix na polskim rynku nie jest nowością, to od pewnego czasu jest o nim głośno. Coraz częściej w mediach można przeczytać o fenomenie tego urządzenia, a także o burzliwych dyskusjach pomiędzy jego posiadaczami i osobami, które są do niego sceptycznie nastawione. My również jakiś czas temu poświęciliśmy Thermomiksowi jeden z naszych tekstów, w którym staraliśmy się zrozumieć, o co właściwie chodzi z tym zamieszaniem wokół słynnego robota kuchennego?

"O ile nie brak logicznych argumentów za i przeciw, o tyle mogłoby się wydawać, że niektórzy użytkownicy Thermomiksa traktują go z miłością równą członkowi rodziny i twierdzą, że robot zmienił ich życie o 180 stopni. Inni z kolei nie widzą fenomenu urządzenia i argumentują to niesmacznymi potrawami i trudnym czyszczeniem" - pisaliśmy. Ile osób, tyle opinii. Do konsensusu w tym przypadku raczej nie uda się dojść. 

Żona chciała zrezygnować z wakacji, żeby kupić Thermomix. "Czuła się wykluczona"

Można się więc spierać o to, czy urządzenie jest przydatne i warte swojej ceny. Jednak czytelnik serwisu Komputer Świat w liście wysłanym do redakcji zwrócił uwagę na jeszcze jeden problemy - Thermomix stał się dla wielu osób obiektem pożądania, świadczącym o pewnym statusie społecznym, a ci, którzy go nie mają, mogą spotkać się z wykluczeniem z grona znajomych. Mieszkaniec Torunia opisał w liście sytuację swoją i jego żony, która bardzo pragnęła kupić robota. Wspominała o nim tak często, że pan Patrycjusz w końcu postanowił, że może kupi go jej w prezencie. Wtedy jednak zobaczył cenę i przeraził się. 

SZEŚĆ TYSIĘCY ZŁOTYCH. I do tego płatny CO MIESIĄC ABONAMENT na obsługę systemu.

Był przekonany, że jego żona nie wie, ile kosztuje urządzenie. Okazało się jednak, że jest tego świadoma. Zaczęła namawiać go, by zrezygnować z wyjazdu na wakacje, dzięki czemu znalazłyby się pieniądze na zakup Thermomiksa.

Od razu zaczęła mówić, że możemy poświęcić kolejne wakacje, bo przecież możemy wyjechać rok później, a taki Thermomix zostanie z nami na lata. Trudno kłócić się z takim argumentem. Problem w tym, że wcześniej zdecydowaliśmy, że zrezygnujemy chociażby z ekspresu do kawy (za 1,5 tys. zł), nie mówiąc o konsoli do gier!

Więcej najnowszych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Czytelnik serwisu próbował argumentować swoje stanowisko w sposób racjonalny. Wyjaśniał, że nie stać ich na gadżet, który póki co nie jest im niezbędny. Mieszkaniec Torunia przekonuje, że na pewien czas temat Thermomiksa zniknął z ich życia. 

Spokój miałem na kilka tygodni. Potem wszystko wróciło ze zwielokrotnioną siłą. Artykuły, filmiki, anegdoty z pracy. Wszystko zawierało jeden wspólny element — "niesamowitego pomocnika kuchennego", który – według jej opisów – jest lekiem na całe zło. Poważnie zacząłem czuć się tak, jakby moja żona była pod wpływem jakiejś sekty!

Żona pana Patrycjusza przekonywała, że musi mieć Thermomix, ponieważ "czuje się wykluczona". Wszystkie jej najbliższe koleżanki już miały urządzenie i dużo o nim opowiadały. Argumentowała również, że przecież ich stać. Z kolei autor listu czuł, że jej słowa są jak słowa nastolatka, któremu rodzice nie chcą kupić najnowszego telefonu. Zauważył też, że najpierw jako bezdzietne małżeństwo wypadli wśród znajomych z rozmów o dzieciach. Później utworzyły się grupy rozmawiające o Thermomiksie i na ten temat również nie mogli się wypowiadać, ponieważ nie posiadali urządzenia.

Zobacz wideo Jak zrobić zupę ogórkową? Przepis Hapsa jest superprosty

Na koniec mieszkaniec Torunia zapewniał, że nie uważa robota za zły sprzęt. Martwi go jednak to, jak silny wpływ wywiera na psychikę nawet dorosłego, ukształtowanego człowieka. 

Wiele się mówi o dzieciach i nastolatkach, które są wykluczone bez dostępu do gier w stylu Roblox i Minecraft czy wyśmiewane za tanie smartfony i ciuchy. O dorosłych z podobnymi problemami, mam wrażenie, że mówi się rzadziej

- podsumowuje.

Zgadzacie się z tymi przemyśleniami? Czy faktycznie Thermomix stał się kolejnym gadżetem, który w jakiś sposób świadczy o statusie społecznym, a jego brak wyklucza z rozmów czy nawet z kręgu znajomych? Jesteśmy ciekawi waszych opinii. Piszcie w komentarzach lub na adres haps@agora.pl.

Źródło: inf. własna, komputerswiat.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.