To dlatego w Biedronce palety stoją w alejkach. Wyjaśnił to były kierownik sklepu

Palety, które w wielu sklepach Biedronki stoją w alejkach i utrudniają klientom przejście, to temat, który co jakiś czas powraca. Problem stał się nawet przedmiotem internetowych żartów i memów, zyskał też miano "paletozy". Niektórzy zastanawiają się, dlaczego sklepy zamawiają tyle towaru, że nie mieści się na półkach i w magazynach. Odpowiedź okazuje się dość prozaiczna i nie kryje się za nią żadna dziwna teoria.
Biedronka
Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Palety, które stoją w alejkach w Biedronce, potrafią utrudniać przejście i sięgnięcie na półkę po produkt. Czasami uniemożliwiają swobodne minięcie się z drugą osobą, zwłaszcza gdy jeden z klientów lub oboje mają sklepowe koszyki. Często można więc przeczytać w sieci narzekanie na to, że nierozpakowany towar komplikuje zakupy. Zdarzają się też uwagi dotyczące przepisów przeciwpożarowych, bo palety mogą blokować ciągi ewakuacyjne. 

Zobacz wideo Jakie sposoby na oszczędzanie mają Polacy?

Dlaczego palety w Biedronkach stoją w alejkach? Kierownik mówi jasno

Głos w tej sprawie zabrał były kierownik jednego ze sklepów w Małopolsce. Pan Łukasz w rozmowie z Onetem wyjaśnił, że powód zastawiania alejek paletami nie wziął się z powietrza i nie jest widzimisię pracowników. Chodzi po prostu o maksymalne wykorzystanie przestrzeni w ciężarówkach, które dostarczają towaru do sklepów. Nie opłaca się bowiem, by tiry jeździły w połowie puste. "Jeśli dany samochód ciężarowy ma pojemność na 32 palety, to tyle musi przywieźć, nie można zamówić do niego na przykład tylko 28 palet" - czytamy w Onecie.

Pan Łukasz tłumaczy więc, że wielu kierowników musi zamawiać na zapas, mimo że wcale nie potrzebują np. trzech palet z wodą gazowaną. "Problem w tym, że te palety z towarem się kumulują i później nie mieszczą w magazynie. W efekcie, z konieczności, pracownicy wyjeżdżają z nimi na sklepowe alejki" - mówi.

Kierownicy mają możliwość zrezygnowania z dostawy lub dogadania się z innym sklepem, że się nią podzielą np. na pół. Były pracownik zwraca jednak uwagę, że to ryzykowane. 

Biedronka szczyci się tym, że klient kupi u niej wszystko zarówno rano, jak i przed samym zamknięciem sklepu. Dlatego, jeśli dany kierownik zrezygnuje z dostawy w danym dniu i później jakiegoś towaru zabraknie mu jeszcze przed godz. 19, to będzie miał problemy. Jeśli zauważy to goszczący niemal codziennie na sklepie kierownik regionalny, to takiego menedżera marketu może spotkać kara

- wyjaśnia.

Palety blokują przejścia. Biedronka wyjaśnia

Onet o komentarz poprosił też biuro prasowe Jeronimo Martins Polska. Konrad Nafalski, starszy menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka wyjaśnia, że rzeczywiście palety stojące w alejkach mogą się pojawiać i dotyczy to zwłaszcza wzmożonego okresu zakupowego, czyli np. przed świętami. "Wspomniane okoliczności mogą wystąpić głównie w przypadku dostaw nowych i świeżych produktów dla naszych klientów, które czekają na rozładowanie. Robimy jednak wszystko, aby zapewniać zatowarowanie sklepów w sposób jak najbardziej dogodny dla klientów" - zapewnia.

Więcej o: