Źle się dzieje w gastronomii. IGGP: Masowe zwolnienia i bankructwa. Funkcjonuje jedynie 15 proc. lokali

Pandemia koronawirusa i związane z nią obostrzenia, które wprowadził rząd, pociągnęły za sobą ogromne zmiany w branży gastronomicznej. W większości przypadków nie są to zmiany na dobre. Jak wyglądają liczby?

Gastronomia - obostrzenia prowadzą do bankructw i zwolnień

Przed pandemią w Polsce funkcjonowało około 76 tysięcy lokali gastronomicznych, w których zatrudnionych było około miliona pracowników. Obecnie liczby te znacznie spadły. Według raportu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej w ciągu ostatnich miesięcy upadło pomiędzy 7 a 8 tysięcy restauracji, zaś zwolniono około 130 tysięcy pracowników. A rok się jeszcze nie skończył.

Według szacunków IGGP pandemia i idące za nią obostrzenia narzucane przez rząd mogą doprowadzić do kolejnych zwolnień i bankructw. Liczby są zatrważające, bowiem mowa o aż 20-procentowym skurczeniu branży.

Obecnie funkcjonuje tylko 15-20 proc. wszystkich lokali gastronomicznych, tradycyjne restauracje są zamknięte. Zapewnienia niektórych mediów, że branża funkcjonuje i sobie radzi, że ratują ją wywozy i wynosy, to niczym nieuzasadnione, niepoparte faktami teorie

- powiedział Jacek Czauderna, prezes Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. Wywiad z nim, cytowany na portalu Horeca Trends, pojawił się na kanale To Ty Decydujesz na YT.

Gastronomia upada. Ekspert: 'Rząd słucha restauratorów, ale decyzje zapadają już w zaciszu ministerialnych gabinetów'  /  Warszawski ElixirGastronomia gimnastykuje się, jak może. Mimo to pandemia zbiera żniwo

Gastronomia - koronawirus wyniszcza lokale

Od połowy października lokale gastronomiczne pozostają zamknięte i tak będzie co najmniej do 27 grudnia. Możliwa jest jedynie sprzedaż dań na wynos. Niestety, jak wyjaśnił Jacek Czauderna, taka forma utrzymania przychodu jest niewystarczająca. Restauracje borykają się z brakiem płynności finansowej.

Ponad 80 proc. lokali gastronomicznych w Polsce ma obecnie takie obroty, że nie ma szans pokryć z nich nawet kosztów stałych, wynagrodzeń pracowników czy kosztów wynajmu lokali. Jeśli właściciele lokali gastronomicznych nie będą ich opłacać, to będą eksmisje z lokali i kolejne zwolnienia pracowników.

Przedstawiciele branży gastronomicznej opracowali postulaty, które ich zdaniem unormowałyby sytuację lokali i pozwoliłyby im przetrwać. Mowa między innymi o obniżeniu stawki VAT na usługi gastronomiczne, rządowych pożyczkach z gwarancjami BGK i okresowe, preferencyjne stawki składek ZUS. Postulaty zostały przedstawione rządowi, jednak nie otrzymano żadnej odpowiedzi.

Zobacz wideo Cztery pomysły na świąteczne śledzie. Wybierz swój ulubiony przepis

Społeczeństwo wspiera, ale pomoc może być niewystarczająca

Za to na pomoc ruszają zwykli ludzie. Na kanałach wielu restauracji w social mediach pojawiły się przykre wiadomości o niechybnym bankructwie lub prośby o wsparcie. Spora część społeczeństwa wspiera ulubione lokale, o przykładowych akcjach pisaliśmy w poniższym artykule.

Warszawiacy ratują gastro. Warszawiacy ratują gastro. "Chodzę tam co dwa dni i z kolejki pracuję zdalnie"

Trudno jednak powiedzieć, na ile taka pomoc wystarczy. Właściciele lokali i osoby w nich zatrudnione liczą na wsparcie ze strony rządu. W przeciwnym wypadku czekają ich kolejne upadki i zwolnienia.

To będzie tragedia, że wiele tysięcy rodzin zasiądzie do stołu wigilijnego z wypowiedzeniami umów o pracę

- dodał prezes IGGP.