Większość osób kroi tort bez większego zastanowienia, po prostu dzieląc go na kilka dużych trójkątów. Dziś zwykłe cięcie nożem coraz częściej zastępują przemyślane układy linii, pierścieni i zygzaków, które mają dać więcej porcji. Za tymi pomysłami stoi chęć lepszego wykorzystania ciasta i dopasowania wielkości kawałków do współczesnych przyjęć, gdzie goście jedzą w biegu i często trzymają talerzyk w jednej ręce. Mocno stawia się nacisk, na podział na mniejsze, wygodniejsze do nakładania porcje.
Największą popularność zdobyła metoda proponowana przez londyńską piekarkę Lily Jones, która pokazuje, jak z małego sześciocalowego tortu uzyskać aż trzydzieści dwa niewielkie kawałki. Ta technika krojenia tortu polega na tworzeniu precyzyjnych geometrycznych cięć, dzięki którym każdy gość dostaje małą, równą porcję. Pomysł spodobał się szczególnie tym, którzy organizują przyjęcia koktajlowe oraz spotkania, podczas których goście jedną ręką trzymają talerz, a drugą kieliszek z napojem. Odważniejsze warianty pojawiają się także wśród cukierni, które w internecie prezentują alternatywne sposoby dzielenia wypieków. Jednym z nich jest sposób zygzakowaty, stosowany przez jedną z brytyjskich sieci. Seria nieregularnych cięć pozwala uzyskać około dwudziestu elementów, które zazębiają się ze sobą niczym układanka. Efekt końcowy zdecydowanie przyciąga uwagę.
Wyjątkowo drobne kawałki zyskują poparcie osób, które często obsługują większe wydarzenia. Niewielkie porcje zmniejszają ryzyko marnowania deseru i pozwalają gościom skosztować ciasta bez uczucia ciężkości. Sprawdzają się szczególnie tam, gdzie jedzenie jest jedynie dodatkiem do rozmów i atrakcji. Właśnie dlatego coraz częściej wybierane jest krojenie tortu na mini kawałki zamiast kilku dużych trójkątów. Zwolennicy tej metody podkreślają, że lepiej podać więcej małych kawałków, niż później wyrzucać duże fragmenty pozostawione na talerzach. Dobrze przemyślane krojenie tortu pozwala lepiej zaplanować liczbę porcji i ograniczyć resztki na talerzach. Popularność zyskuje też technika krojenia na pół i dzielenia powstałych płyt na równe części. Jest zdecydowanie jednym z bardziej klasycznych i mniej skomplikowanych rozwiązań.
Wśród pomysłów pojawiają się również bardziej zaawansowane techniki, na przykład tak zwana metoda pierścienia. Polega ona na wycięciu idealnego koła ze środka tortu, a następnie krojeniu zewnętrznego pierścienia na wiele mniejszych elementów. To rozwiązanie daje dużo porcji, lecz wymaga precyzji i spokojnych warunków, dlatego rzadko stosuje się je poza profesjonalnym cateringiem.
Na popularności zyskała także odświeżona wersja metody sprzed ponad wieku, w której tort dzieli się w poprzek na paski, a następnie ponownie łączy pozostałe części, aby zachować świeżość. To rozwiązanie świetnie wygląda na papierze, ale w praktyce może być ciężko wprowadzić je jako domyślną metodę. Szczególnie, wtedy gdy ciasta ze stołu znikają szybciej, niż jesteśmy w stanie je kroić.