Makłowicz zapytany o jedzenie robaków. Jego reakcja? Bezcenna. "Komisarz będzie u pana nocował?"

Od kilku tygodni w polskim internecie toczy się burzliwa dyskusja dotycząca jedzenia owadów. Zaczęło się od wprowadzenia do obrotu produktów z mąki ze świerszczy i rozprzestrzeniło niczym cordyceps w grze i serialu The Last of Us. O spożywanie robaków został zapytany przez jednego z użytkowników Robert Makłowicz. Krytyk kulinarny nie gryzł się w język.

Więcej najnowszych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Robert Makłowicz zapytany o robaki. "Czemu pan takie bzdury powtarza?"

3 marca na kanale Roberta Makłowicza na YouTubie pojawiła się sesja pytań i odpowiedzi, tzw. Q&A, którą krytyk kulinarny od czasu do czasu organizuje dla swoich fanów. Jeden z użytkowników zapytał Makłowicza o kwestię, która ostatnio wielu Polakom spędza sen z powiek - jedzenie robaków.

Czy jest pan za zastąpieniem mięsa robakami, jak nam szykuje Unia i PO?

- brzmiało pytanie jednego z internautów. Pan Robert nad odpowiedzią długo się nie zastanawiał.

Czemu pan takie bzdury powtarza i to jeszcze publicznie się nimi dzieli? Przecież to jest nieprawdziwy przekaz. Czy pan naprawdę uważa, że Unia chce pana zmusić do tego, żeby pan jadł robaki? Jak ona pana do tego zmusi? Jakiś komisarz będzie u pana nocował i będzie panu łyżeczką wprowadzał robaki do ust? W sklepie będą pana pilnować?

- pytał retorycznie. "Przecież to jest taka sama głupota, tak, nie bójmy się tego słowa, jak to, że Unia każe prostować banany. To jest po prostu propaganda" - dodał.

 

Następnie Robert Makłowicz wyjaśnił, że to, że dopuszczono do obrotu produkty z mąki ze świerszczy, to jest zupełnie inna sprawa. "Czy ktoś pana zmusi do kupowania tego? Błagam" - podsumował.

Robaki w jedzeniu? Czasem zjadamy je zupełnie nieświadomie

Pod koniec sesji kucharz został jeszcze zapytany o to, co myśli o jajecznicy z suszonymi świerszczami. Jeden z użytkowników wyjaśnił, że jego kolega zrobił i podobno była smaczna.

Nie jadłem nigdy jajecznicy z suszonymi świerszczami. Widzę, że was niezwykle przeraziło, że dopuszczono do obrotu różne produkty, że tak powiem, świerszczowe.

Makłowicz zwrócił uwagę, że często nieświadomie zjadamy owady, np. w jabłkach, śliwkach czy daktylach. Jako przykład podał też campari, które kiedyś było barwione barwnikiem pozyskiwanym z owadów. My również pisaliśmy o tym, że niektóre składniki na etykietach spożywczych są pochodzenia owadziego.

Niektóre kryją się pod osłoną "E" lub specjalistycznymi nazwami w składach produktów spożywczych. To np. szelak, który w przemyśle spożywczym oznaczony jest symbolem E904. Nadaje blasku niektórym owocom, warzywom czy słodyczom. Składnikiem pochodzenia owadziego jest także kwas karminowy, który w wykazie dodatków do żywności nosi symbol E120. To dzięki niemu czerwone słodycze mają tak piękny kolor.

Każą nam jeść robaki i zabronią mięsa? "Nadinterpretacja, która jest stosowana z premedytacją"

Patryk Strzałkowski w Zielonym Poranku Gazeta.pl porozmawiał z Sylwią Majcher m.in. o ostatnich kontrowersjach dotyczących ograniczania jedzenia mięsa, na czym polega polityczna gra zmianami klimatycznymi i jakie działania mogą prowadzić władze, które chciałyby wpłynąć na to, co jedzą obywatele.

Zobacz wideo "Nie ma żadnego wiarygodnego pomysłu na zakaz jedzenia mięsa. To celowa nadinterpretacja"

- Nie ma żadnego wiarygodnego pomysłu zakazu jedzenia mięsa. To wszystko to nadinterpretacja, która jest stosowana z premedytacją po to, aby właśnie wybrzmiał przekaz, że chcą nam zabronić jeść mięso i pozostaną nam jedynie robaki - tak odniosła się do medialnej burzy wokół ograniczania spożycia mięsa i narracji prawicy dot. jedzenia owadów Sylwia Majcher.  

- Jak by to było możliwe w praktyce? Urzędnicy państwowi sprawdzaliby, ile kto tego mięsa zjadł, czy byłyby kartki na mięso? - pyta retorycznie edukatorka ekologiczna.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.