Pokazała, jakie obiady można zrobić za 1 zł. "Ludzie nie rozumieją, że to nie ma być rarytas"

Czy da się zrobić obiad za złotówkę? Da się i to nawet kilka różnych. Pokazała to użytkowniczka TikToka - "marchewa królowa promek". Poszła na drobne zakupy, z których później przygotowała trzy obiady. Każdy z nich kosztował ją złotówkę lub mniej. Pod postem zaroiło się od komentarzy. Jedni nie mogli uwierzyć, że kupiła cokolwiek tak tanio, inni dziękowali za inspiracje. "Życia nie zna ten, co biedy nie zaznał" - napisała jedna z osób.

W czasach, gdy wszystko drożeje, niemożliwym wydaje się zrobienie taniego obiadu. Zresztą dla każdego "tani" oznacza coś innego. Użytkowniczka TikToka, która w sieci działa pod pseudonimem "marchewa królowa promek", dostała od widzów zadanie, by przygotować obiad za naprawdę niską cenę, bo tylko za... złotówkę. 

Pokazała, co można ugotować za 1 zł. "Gdzie tak tanio?"

Wybrała się więc do dwóch sklepów, w których kupiła cebulę, porcję rosołową, serca drobiowe, wątróbkę, marchewkę, pomidorki, ziemniaki, buraki i pietruszkę. Z wybranych produktów udało jej się zrobić trzy różne dania: 

  • zupę buraczkową na porcji rosołowej - koszt to 91 groszy,
  • zupę z pomidorkami na sercach kurczęcych - koszt to 99 groszy,
  • wątróbkę z ziemniakami i cebulą - koszt to 93 grosze.

Na dowód pokazała paragony z zakupów, choć niektórzy komentujący i tak nie dowierzali, że można cokolwiek kupić za tak małą kwotę. Zainteresowanie wzbudziła zwłaszcza porcja rosołowa, którą "marchewie" udało się kupić za 29 groszy! "Gdzie tak tanio za porcję rosołową?" - dopytywała jedna z komentujących. 

Zrobiła trzy obiady, każdy za złotówkę. "Ludzie nie rozumieją, że to nie ma być rarytas"

Internauci zwracali też uwagę na niewielką gramaturę produktów kupionych przez Tiktokerkę. "Już widzę, jak pani w sklepie waży mi trzy gramy wątróbki" - napisała jedna z osób, na co autorka filmiku odparła, że dlaczego nie? "Mam ochotę na tyle i tyle biorę" - stwierdziła. Ludzie zauważyli też, że marchewki i pietruszka są połamane, tiktokerka przekonywała jednak, że znalazła takie na dnie kartonu, nie łamała ich sama.

Niektórzy komentujący pisali, że porcje są zbyt małe, by się nimi najeść, a zaproponowane dania nie wyglądają apetycznie. Jednak zarówno autorka filmiku, jak i kilku innych użytkowników stwierdziło, że mogą to być podpowiedzi dla osób, które są w trudnej sytuacji i nie mogą pozwolić sobie na ugotowanie niczego więcej. "Życie pisze różne scenariusze, ja jestem na każdy gotowa i chciałabym, aby każdy z nas nie kręcił nosem i umiał sobie poradzić" - napisała "marchewa królowa promek". W podobnym tonie wypowiedziały się dwie z kobiet komentujących jej post. "Ludzie chyba nie rozumieją, że to nie ma być rarytas, tylko cokolwiek ciepłego na żołądek w trudnej sytuacji", "Życia nie zna ten, co biedy nie zaznał" - zauważyły.

Zobacz wideo Internet huczy od niskich cen w Lidlu. Sprawdziliśmy to!

Wielu Polaków z trudem wiąże koniec z końcem. "Wyliczają, czy mogą sobie dorzucić jeszcze bułkę, czy już jednak nie"

A trudności finansowe różnych grup społecznych to nie fikcja. Zwróciła na to uwagę Joanna Zaremba, dziennikarka serwisu kobieta.gazeta.pl. Choć drożyznę, która dotyczy całego społeczeństwa, potwierdzają rozmaite wyniki badań i analiz, to najłatwiej zmagania ludzi z wysokimi cenami można zauważyć na zwykłych zakupach spożywczych. 

- Tak, jak się wcześniej nie zastanawiali, to teraz nawet pieczywo biorą mniejsze. Albo kupują po 10 deko wędliny, a nie 30 - żeby im starczyło. To widać, i to jest bardzo smutne - powiedziała serwisowi pani Iza z Krakowa, która pracuje w osiedlowym sklepie wielobranżowym. 

Sprzedawczyni mówi, że jej sklep najczęściej odwiedzają seniorzy i to na ich przykładzie najbardziej widać szkody, które powoduje wzrost cen. Potwierdza to też Raport o Biedzie opublikowany przez Szlachetną Paczkę. Według niego w skrajnym ubóstwie żyje 300 tysięcy polskich seniorów. Nie ma więc mowy o nieprzemyślanych zakupach, a pieniądze są zazwyczaj odliczone co do grosza. Trudności finansowe nie dotyczą jednak tylko osób starszych. Przybywa osób młodszych, które w obecnej sytuacji ledwo wiążą koniec z końcem. Starają się robić zakupy oszczędniej i brać mniejsze ilości. - Jestem tu codziennie i widzę, jak wyliczają, czy mogą sobie dorzucić jeszcze słodką bułkę, czy już jednak nie. To jest bardzo przykre - mówi pani Iza.

A wy co myślicie o zaproponowanych przez tiktokerkę daniach? Czy w sklepach w waszej okolicy dałoby się zrobić zakupy aż tak tanio? Piszcie w komentarzach!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.