Spróbowali jedzenia w szczecińskim barze mlecznym. Byłoby idealnie, ale zaskoczyły ceny i coś jeszcze

Youtuber Książulo, który wraz ze swoim przyjacielem Wojtkiem testują jedzenie w najróżniejszych lokalach w Polsce, tym razem wybrał się do Szczecina. Na miejscu nie omieszkali udać się do popularnego baru mlecznego. Spróbowali pięciu różnych posiłków i ocenili każdy z nich. Doszli do tych samych wniosków.

Dzięki rosnącej popularności kanałów w serwisie YouTube, które zajmują się szeroko pojętymi testami jedzenia, możemy coraz łatwiej podejmować decyzje o lokalach, które chcemy odwiedzić np. podczas wakacyjnego wyjazdu. To właśnie z nagrań wiele osób może dowiedzieć się gdzie warto zjeść w danym mieście, lub jakich miejsc lepiej unikać. Tym razem na kanale Książulo pod lupę wzięto szczeciński bar mleczny. Jak wypadł pod względem cen i jakości? Twórcy kanału są w tej kwestii jednomyślni.

Zobacz wideo Ciasteczka brownie Wybierz serwis

Zamówili pięć posiłków i napój. Zapłacili więcej niż się spodziewali

Obaj mężczyźni podczas wizyt w większych miastach odwiedzają najpopularniejszy lub najczęściej polecany bar mleczny, w którym zawsze zamawiają podobny zestaw. W jego skład wchodzą z reguły dwie zupy, dwa dania mięsne oraz posiłek na słodko, a także kompot owocowy. Tym razem w Szczecinie wszystko odbyło się według dotychczasowych zasad. Ile jednak youtuberzy zapłacili za zamówione posiłki?

  • Za zupę pomidorową w szczecińskim barze mlecznym zapłacimy 6,40 zł. Według oceny youtuberów była smaczna, jednak nie dostali zbyt dużo makaronu i była dość zimna. Jej plusem były obecne w zupie pomidory.
  • Za zupę jarzynową zapłacimy 6,50 zł. To danie youtuberzy uznali za godne polecenia. Zupa była treściwa, sycąca, przepełniona warzywami i gorąca.
  • Zestaw obiadowy złożony z ziemniaków gotowanych, kotleta schabowego i marchewki z groszkiem kosztował łącznie 21,90 zł. Mięso było bardzo smaczne i soczyste, marchewka również smakowała obłędnie. Jedynym mankamentem dania były rozgotowane i niedoprawione ziemniaki.
  • Zestaw obiadowy złożony z ziemniaków gotowanych, kotleta mielonego i buraczków zasmażanych wyniósł 17,90 zł i również bardzo zasmakował testerom jedzenia. Ziemniaki ponownie były rozgotowane i niedoprawione, jednak kotlet był znakomity. Czuć w nim było mięso, co jak wskazują twórcy, nie zawsze jest oczywiste, a niektóre restauracje dodają więcej bułki tartej, by obniżyć koszty produkcji posiłku. Buraczki również były wyjątkowo smaczne.
  • Dwa naleśniki z farszem serowym i śmietaną bez dodatku cukru lub owoców kosztowały 9,40 zł. To, co jednak urzekło twórców, to fakt, że naleśniki były cieniutkie, a farszu było naprawdę dużo, dzięki czemu danie nie było suche.
  • Za owocowy kompot trzeba zapłacić z kolei tylko 2 złote.

Obaj mężczyźni uznali, że za około 30 złotych można się spokojnie najeść, jednak w porównaniu do innych lokali ceny nie wypadają wcale korzystnie. Sami przyznali, że za 6,50 zł jedli o wiele lepsze zupy, a dwa naleśniki za 10 złotych nie są zachęcającą ceną. 

Ocena baru byłaby lepsza, gdyby nie ten szczegół

Zarówno Książulo, jak i jego przyjaciel Wojtek uznali, że bar mleczny w Szczecinie jest wart uwagi i z pewnością warto wrócić na kotlet schabowy oraz zupę jarzynową. Choć ceny nie są niskie w porównaniu z innymi barami mlecznymi, które obaj mężczyźni odwiedzili, to nadal w dzisiejszych czasach i przy średnich cenach posiłków w restauracjach bar mleczny w Szczecinie wypada nieźle. Niestety mankamentem całej wycieczki okazały się... niewygodne siedzenia. Ku zdziwieniu Książula i Wojtka, krzesła były nie tylko przyczepione na stałe do podłogi, ale samo siedzisko było wąskie i szalenie niewygodne. Jak stwierdzili, warto tu zjeść, ale nie jest to miejsce, które nadaje się na wielogodzinne pogawędki nad talerzem.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.