Fasolka po bretońsku to taki klasyk, który zna chyba każdy. Zimą ratuje, latem zaskakuje, w dodatku zawsze syci i poprawia humor. Chociaż robi się ją z kilku prostych składników, potrafi naprawdę zaskoczyć smakiem. Wersji tej potrawy jest mnóstwo, ale najlepsza to ta, która pachnie wędzonką i ma wyczuwalny majeranek. Niektórzy dodają też paprykę, inni - tak jak ja - odrobinę cukru lub miodu. Wszystko zależy od tego, co lubisz. I właśnie dlatego nigdy się nie nudzi. Dodatkowo sama fasola to prawdziwa skarbnica białka roślinnego, błonnika, witamin z grupy B i minerałów takich jak żelazo, magnez lub potas. Dzięki temu nie tylko dobrze smakuje, lecz także naprawdę odżywia organizm i daje energię na długo.
Składniki:
Sposób przygotowania:
Fasolka po bretońsku ma ciekawą historię. Choć nazwa sugeruje związki z kuchnią francuską, "a la bretonne" odnosi się do fasoli coco de Paimpol, podobnej do naszej Piękny Jaś. Być może inspiracją była też francuska cassoulet - sycąca potrawa z fasoli i mięsa - która dotarła do Polski przez kuchnię żołnierską. Dodatek majeranku i wędzonki dodaje daniu głębi. Ciekawym, choć rzadko używanym dodatkiem jest cukier lub miód, który łagodzi kwasowość pomidorów i wprowadza balans smakowy.
Aby przechować fasolkę po bretońsku na dłużej, można ją zapasteryzować w słoikach poprzez tyndalizację - trzydniowe gotowanie po zakręceniu. Dzięki temu można ją mieć pod ręką przez kilka miesięcy. Jeśli nie posiadasz suchych ziaren, można użyć fasoli z puszki (razem z zalewą), co skraca czas przygotowania. Alternatywne składniki to papryka lub marchew - dodają koloru, słodyczy i wartości odżywczych, szczególnie w wersji wegetariańskiej, gdy rezygnujesz z mięsa.
Nie każdy musi kochać mięso, żeby cieszyć się fasolką po bretońsku. Wędzony boczek i kiełbasa można z powodzeniem zastąpić dobrze podsmażonymi grzybami - najlepiej pieczarkami portobello albo suszonymi podgrzybkami, które wcześniej trzeba namoczyć. Ich głęboki, ziemisty aromat świetnie imituje mięsne smaki, zwłaszcza w połączeniu z odrobiną wędzonej papryki. W wersji bezmięsnej zyskuje nowy charakter - jest lżejsza, ale nadal wyrazista.