Słone krakersy w deserze brzmią dość nietypowo, ale właśnie tutaj mają konkretne zadanie. Przełamują słodycz nadzienia, a po kilku godzinach w lodówce miękną i dobrze łączą się z kremem. W migdałowcu według Siostry Anastazji pomiędzy ciastkami pojawiają się masa krówkowa oraz domowy budyń, natomiast górę pokrywa bita śmietanka. Całość wieńczą podprażone płatki, które przyjemnie chrupią podczas jedzenia.
Przy tym deserze odpada zagniatanie ciasta, wyrabianie spodu oraz kontrolowanie czasu pieczenia. Krakersy układa się bezpośrednio w formie, a następnie przekłada przygotowanymi masami. Lekko słony smak ciastek dobrze równoważy karmelową słodycz, dzięki czemu każdy element jest wyczuwalny. Środek wypełnia domowy krem budyniowy, natomiast wierzch pokrywa bita śmietanka z prażonymi migdałami. Gotowy migdałowiec wymaga jedynie odpowiednio długiego chłodzenia przed krojeniem.
Składniki:
Warto wcześniej przygotować wszystkie produkty oraz dużą prostokątną formę wyłożoną papierem do pieczenia. Budyń nakłada się jeszcze ciepły, dlatego przed dodaniem śmietanki całość musi stracić temperaturę. Żelatynę najlepiej rozpuścić dopiero przed ubijaniem kremówki, żeby nie zaczęła tężeć zbyt wcześnie. Prażenie migdałów zostaw na koniec, ponieważ przed rozsypaniem na wierzchu powinny całkowicie ostygnąć.
Sposób przygotowania:
Krakersy potrzebują czasu, aby zmięknąć pod wpływem znajdujących się między nimi mas, dlatego deser nie nadaje się do krojenia bezpośrednio po przygotowaniu. Kilka godzin w chłodzie sprawi, że nóż przejdzie przez kolejne części bez ich przesuwania i rozgniatania. Gotowy migdałowiec należy przechowywać w lodówce ze względu na śmietankę oraz krem zawierający mleko i jajko. Formę warto przykryć, żeby zawartość nie przejmowała zapachów innych produktów. Zamiast płatków na górę można wysypać posiekane i lekko podprażone migdały. Kwaśna konfitura porzeczkowa rozprowadzona cienko między wybranymi warstwami sprawdzi się natomiast u osób, które chcą mocniej przełamać karmelową słodycz.