Chciała podzielić się jedzeniem z dzieckiem. Doliczyli jej 2 euro do rachunku

"Paragony grozy" to nie tylko te rachunki z szokująco wysoką kwotą końcową. Zaliczyć można do nich także te, na których uwzględnione są pozycje, których klienci się nie spodziewali. Taka sytuacja spotkała we Włoszech kobietę, która poszła do restauracji i chciała podzielić się daniem ze swoim dzieckiem. Obsługa doliczyła za to dodatkową opłatę.

Więcej najnowszych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Trudne czasy wysokiej inflacji i drogiej żywności przyzwyczaiły nas już do tzw. paragonów grozy. Wiele osób, idąc do restauracji, liczy się z tym, że może sporo zapłacić, nawet jeśli nie zamawiają dużo jedzenia. Wysokie ceny w lokalach gastronomicznych mają związek nie tylko z tym, że podrożały poszczególne produkty. Wzrosły też koszty energii elektrycznej, czynsze, a także płaca minimalna. To w dużym stopniu wyjaśnia zatem podwyżki cen. Okazuje się jednak, że w niektórych restauracjach można się nieprzyjemnie naciąć na dodatkowe opłaty. Są lokale, które za wykonanie pewnych usług doliczają do rachunku drobną kwotę. Do dwóch takich sytuacji doszło we Włoszech.

Zobacz wideo Kaucje za opakowania na wynos w restauracjach? "W Niemczech się nad tym pracuje"

Poprosiła o dodatkowy talerz. Zdziwiła ją pozycja na rachunku

Historię z Ligurii opisała w serwisie X (dawny Twitter) włoska dziennikarka Selvaggia Lucarelli. Kobieta opublikowała w mediach społecznościowych post ze zdjęciem wspomnianego paragonu. Aby przykuć uwagę użytkowników, dodała do niego czerwoną strzałkę, która wskazuje niespodziewaną opłatę na rachunku.

"Liguria. Talerz trofie z pesto [rodzaj makaronu - przyp. red.] kosztuje 18 euro, mama prosi o dodatkowy talerz, żeby trzylatka, która już zjadła, mogła spróbować. Do rachunku obsługa doliczyła za to 2 euro" - napisała.

Faktycznie, zaznaczona przez dziennikarkę pozycja na paragonie wskazuje, że jest to opłata za dodatkowe naczynie. Sytuacja nie przeszła bez echa. Portal italy24.press poinformował, że restauracja została mocno skrytykowana. Obsługa na swoją obronę powiedziała, że klienci za każdym razem są informowani, że za tego typu usługi są naliczane dodatkowe kwoty.

Głos zabrał również szef kuchni ze wspomnianej restauracji. "Praca musi być płatna. Mam 76 lat i pracuję z pasją, ale sprawiedliwie jest, gdy płacą mi za to, co robię" - mówi.

Dodatkowa opłata za przyniesienie nadprogramowego naczynia nie jest jedynym takim zaskakującym przypadkiem, który w ostatnim czasie został nagłośniony. Włoski serwis La Provincia opisał sytuację z innego lokalu. Tam obsługa doliczyła do rachunku 2 euro za przekrojenie tosta na pół. Pracownicy bronili się, tłumacząc, że musieli do tego użyć dodatkowych talerzy i serwetek.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.