Gdzie rosną smardze? Ja wiem. "Myślałam, że popłaczę się ze szczęścia"

Gdzie rosną smardze? Już mówię - nie tam, gdzie się spodziewacie. Ostatnio wybrałam się na spacer i myślałam, że oszaleję. W Warszawie smardz na smardzu, ale w lesie próżno szukać. Zrobiłam tylko jeden błąd - czasem warto trzymać język za zębami.

Smardze to dla wielu grzybiarzy coś w rodzaju świętego Graala, a ja takich skarbów miałam tuż pod nosem w setkach. Oczywiście, smardze to grzyby, których zbieranie może wiązać się z różnymi konsekwensjami - są objęte częściową ochroną w Polce, dlatego do lasu na smardze lepiej się nie wybierać, bo po co komu mandaty? Nastomiast jeśli rosną na łąkach, w parkach lub innych terenach zielonych albo wszechświat nas obdaruje grzybnią smardza w ogrodzie, śmiało można je zbierać. Ten rok jest wyjątkowy pod względem grzybobrania wiosną - smardze rosną na potęgę, a grzybiarze prześcigają się w pochwałach swoich zbiorów. Ja nie jestem inna.

Zobacz wideo

Gdzie rosną smardze? Do lasu się nie wybieraj

Smardze to grzyby o dość osobliwym wyglądzie. Nie przypominają znanych doskonale nam podgrzybków, borowików lub pysznych kań. Ich kapelusze są przyrośnięte do trzonów i mają stożkowaty kształt. Kapelusze są pofałdowane i przypominają gąbkę o dużych porach (dla osób zmagających się z trypofobią są koszmarem). To grzyby dotychczas spotykane bardzo rzadko, jednak coś się wydarzyło i całe mnóstwo pięknych, niemal encyklopedycznych grzybów wyrosło mi na osiedlu. A dokładniej na skarpie obsypanej korą sosnową. I właśnie to jest powód. Smardze rosną najczęściej w lasach mieszanych lub iglastych, lubią także wilgotne podłoże. Panowie odpowiedzialni za osiedlową zieleń często podlewali skarpy z korą i przez to grzybnia obraziła. Popełniłam jednak błąd, ale na własną odpowiedzialność. 

Ile kosztują smardze?

Kiedy zobaczyłam te wyjątkowe grzyby, nie potrafiłam ukryć swojej radości - wiedziałam, że są przepyszne i że można zrobić z nich najlepszy sos lub zupę. Nie rosły w lesie, tylko w miejskim terenie zielonym, więc nie było powodu, dla którego bym nie mogła ich sobie zebrać. Jednak widok osoby, która piszczy na widok grzybów zainteresował pewną sąsiadkę. Zapytała mnie, co tak mnie pobudziło. Odpowiedziałam, że to przepyszne i bardzo rzadkie grzyby. Świeże smardze potrafią kosztować aż 450 zł za kg, natomiast 1 kilogram suszonych potrafi osiągnąć cenę aż 2 tysięcy zł. Szybko nagrałam dla was ten film i wróciłam do mieszkania, żeby wziąć koszyk, nożyk i zerwać kilka grzybków, żeby je usmażyć z cebulką na maśle. Spóźniłam się. Owa sąsiadka kierowana albo ochotą na grzyby albo wizją zarobku, zerwała mi wszystkie smardze. Było ich aż 3 duże reklamówki. Ostatnio było mi tak smutno, jak dowiedziałam się, że święty Mikołaj nie istnieje, a wcześniej myślałam, że popłaczę się ze szczęścia. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak czekać do maja - wtedy mogą zacząć się pojawiać koźlarze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.