Wygląda na to, że jesienny wysyp grzybów zaczął się na dobre. Grzybiarze praktycznie z każdego zakątka Polski donoszą, że w lasach w końcu jest co zbierać. A nie było to takie pewne, biorąc pod uwagę to, jak ubogi był zeszłoroczny sezon oraz jak suche lato mieliśmy. Sytuacja się jednak zdecydowanie poprawiła, a grzybiarze chętnie chwalą się swoimi zdobyczami. My też dostaliśmy od nich trochę zdjęć z leśnych wypraw.
Adam na grzybobraniu był z całą rodziną: żoną, dziadkiem, siostrą oraz jej mężem. "Grzyby zbieraliśmy w rodzinnej miejscowości żony, czyli w okolicach Kielc. Las jest bardzo płodny i obfituje w borowiki. Mimo że jest blisko miasta i mnóstwo ludzi tam chodzi, to każdy wychodzi z pełnym koszykiem. Podczas jednego dwu-, trzygodzinnego spaceru jedna osoba jest w stanie zebrać trzy-cztery kilogramy borowików" - opowiada.
Potem grzyby przerabiane są na trzy sposoby. "Najmniejsze wekujemy w occie, średnie, po pokrojeniu i ugotowaniu, mrozimy do wykorzystania później na gulasz lub zupę, a największe suszymy" - mówi.
Dużo szczęścia na grzybobraniu miała też Magda. Ona wybrała się z rodziną do Długosiodła, a także w okolice Pułtuska i Wyszkowa (woj. mazowieckie). "W lesie spędziłam ok. trzy godziny i zebrałam 10 kg" - mówi. Dodaje, że jeszcze więcej niż grzybów było grzybiarzy amatorów. "Często wybierają się do lasu, ale nie wiedzą, jak się zachować. Widziałam niestety mnóstwo podeptanych okazów. Zdarzało się też, że ktoś omijał grzyby, bo myślał, że nie są jadalne, choć były. Wtedy my korzystaliśmy" - relacjonuje.
Najwięcej trafiło jej się maślaków, podgrzybków i prawdziwków. "Aaaa i rydze!" - przypomina sobie. Co później z nich powstanie? "Część już zamarynowałam. Poza tym zrobiłam też grzyby w śmietanie, a trochę zamroziłam. Ostatnia partia suszy się na bigosik" - wyjaśnia.
W grzyboszał wpadł też pan Andrzej, który na grzybobranie pojechał do Gulczewa, w powiecie wyszkowskim. Spędził w lesie około dwie-trzy godziny i wrócił z wiadrami pełnymi prawdziwków i podgrzybków. Zapewnia, że robaczywe były tylko dwa, reszta piękna. Grzyby od razu zostały przebrane i pokrojone. Część została uduszona, a część suszy się już na święta.
Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy bowiem od tego, o jakim gatunku mówimy. Każdy preferuje bowiem inne lasy i inne drzewa. Przykładowo borowiki szlachetne najczęściej rosną w pobliżu świerków, ale można spotkać je też przy bukach, dębach i sosnach.
Maślaki lubią z kolei drzewa iglaste - zwyczajne, pstre oraz sitarze sosny, a żółte modrzewie. Pod sosnami rosną też mleczaje rydze.
Czubajki kanie występują w lasach różnych typów, często na skraju, przy leśnych drogach, na wrzosowiskach, łąkach i polanach. Natomiast pod brzozami powinniśmy szukać koźlarza babki i koźlarza pomarańczowożółtego. Koźlarz czerwony woli z kolei towarzystwo topoli osiki.