Tomasz Strzelczyk podróżuje wzdłuż polskiego wybrzeża i ocenia tamtejsze lokale. Był już m.in. w: Darłówku, Kołobrzegu, Grzybowie, Ustce, Międzyzdrojach i Dźwirzynie. Trafił już m.in. na rozciapciane i przemrożone dorsze, ważenie ryby po usmażeniu w panierce czy podawanie tańszych ryb w cenie droższych. Z tego grona wyróżnia się jednak lokal z Mielna, który - w odróżnieniu od pozostałych na liście Strzelczyka - nie jest smażalnią ryb, a specjalizuje się w domowej kuchni polskiej.
"Zapach, który unosi się z kuchni, naprawdę przyciąga. To jest dobry znak" - powiedział kucharz od razu po wejściu do restauracji. Z karty wybrał obiad dnia, który w jego wersji składał się z rosołu i schabowego z ziemniakami i surówką. Poza tym wziął też pierogi i placek po węgiersku.
Na pierwszy ogień poszedł oczywiście rosół. Strzelczyk docenił, że nie jest robiony z kostki. "Czuć, że jest długo gotowany. Wywar pełen smaku, taki głęboki. Zobaczcie kolor, jest ok" - powiedział. Brakowało mu tylko domowej roboty makaronu. "Ale jeżeli przychodzi dużo gości, to nie sposób jest wszystko samemu robić" - przyznał.
Schabowy również mu zasmakował. Zauważył, że panierka nie odpada. Mięso było też dobrze przyprawione. Kucharz żałował jedynie, że kotlety nie był trochę grubszy. "Ktoś tu się zna na kuchni" - podsumował.
Za cały taki zestaw, czyli rosół z dużą ilością makaronu, kotlet schabowy, ziemniaki i surówkę, Tomasz Strzelczyk zapłacił 42 zł. "Przychodzicie całą rodziną, zobaczcie, jaka jest różnica. I to jest Mielno! Niewyobrażalne wręcz. I to jest smaczne, normalny, domowy obiadek" - zachwalał kucharz, zwracając uwagę na niską (zwłaszcza jak na realia nad polskim morzem) cenę.
Pozostałe dania, które nie zaliczały się już do obiadu dnia, również przypadły Strzelczykowi do gustu. Pozytywnie ocenił zarówno pierogi, jak i placek po węgiersku, który serwowany jest od początku istnienia lokalu. "Chrupiące placki, dobrze wysmażone. (...) Buraczki wyglądają bardzo dobrze, są takie jak u babci" - przekonywał kucharz.
Pod filmem Tomasza Strzelczyka pojawiło się sporo komentarzy. Internauci pisali, że trzeba doceniać i wspierać restauratorów z takim podejściem do jedzenia i klienta. Przekonywali też, że jeżeli będą w okolicy, na pewno odwiedzą lokal.
I to jest restauracja, nie żadne "kraftowe" kebaby za 60 zł, a prawdziwe i smaczne polskie potrawy. Takie biznesy powinniśmy wspierać.
Powiem szczerze, zjeść taki obiad w tej cenie nad morzem to chyba jakiś sen. Będę z żoną w sierpniu w okolicy, to na pewno odwiedzimy to miejsce.
Super miejsce, miałem przyjemność być wielokrotnie w tym lokalu. Polecam wszystkim.
A ty co sądzisz o zestawie obiadowym za 42 zł? To dobra cena czy nie? Zachęcamy do zagłosowania w naszej sondzie.