Królowa dobrego smaku jadała osiem dań na śniadanie. "Jedzenie traktowała jako lekarstwo na smutki"

Największą namiętnością brytyjskiej królowej Wiktorii, była dobra kuchnia i wyrafinowane dania. Jak podają źródła, już na śniadanie serwowano jej osiem pokaźnych dań. Miłością szczególną darzyła wszelakie słodycze, a jak sama podsumowała - od stołu mogłaby nie odchodzić. Te i inne perypetie z życia władczyni, są ciekawostką po dziś dzień, podobnie jak "skarb", który po sobie zostawiła.

Życie królowej Wiktorii Hanowerskiej nie było usłane różami, jednak stresy i wszelakie bolączki miało leczyć ją... jedzenie! Władczyni słynęła na dworze z drobnej postawy i sporego odwodu bioder, już od najmłodszych lat. Nadwornymi smakołykami zajadała się niemal całe życie. W tej dziedzinie na próżno było szukać jej konkurencji, a świadczy o tym, chociażby fakt, że na samo śniadanie serwowano jej aż osiem pokaźnych dań. 

Królowa Wiktora największą miłością darzyła... jedzenie! 

Wiktoria, niemiecka księżniczka z Saksonii-Coburga-Saalfeld od najmłodszych lat lubowała się w jedzeniu. Gdy miała zaledwie kilkanaście lat, dziwiła się, że nie rośnie jak rówieśnicy, otóż młoda panienka rosła, tylko że wszerz! I tak oto zaczęła się barwna i ciekawa historia późniejszej władczyni Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii. Jak podają liczne źródła historyczne, jedzenie traktowała jako lekarstwo na wszelkie smutki, jednak nałóg do zajadania smutków przyniósł jej później o wiele więcej problemów niż radości. 

Po przejęciu władzy w 1837 roku Wiktoria zaczęła wręcz spektakularnie tyć. Wówczas spełniano jej najdziwniejsze życzenia kulinarne - do stołu zasiadała sumiennie, cztery razy dziennie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że już podczas śniadania serwowano jej aż osiem dań. Jak podaje Mariusz Misztal, podczas codziennych uczt zaczynano od zup i dań rybnych:

Po rybach szły przystawki (…), następnie relevés, lekkie dania między dwoma wymyślnymi, np. pasztet z krewetek, potem danie główne (entrées), pieczyste białe i czerwone w zawiesistych sosach. Po zaprawionych rumem lub porto sorbetach (…), znowu szły relevés, np. dzikie ptactwo i smażone warzywa w sosach winnych, a na koniec desery, flancs - główna atrakcja wieczoru i contre-flancs - mniej wymyślne słodycze.

To właśnie królowa Wiktoria rozpoczęła mode na tradycyjną teraz popołudniową herbatkę. Co prawda, władczyni za nią nie przepadała, dlatego jej napar był odpowiednio podrasowywany. Mianowicie, w filiżance, poza herbatą wlewano solidną porcję mleka i dosładzano czekoladą. Sam anturaż był równie istotny - obowiązkowo musiały zostać podane rozmaite ciasteczka, makaroniki i ciasto z maślanym kremem. 

Zobacz wideo Co Brytyjczycy sądzą o nowej królowej Camilli oraz o zachowaniu Meghan i Harry'ego? [SONDA]

Królowa na piedestale stawiała jedzenie. Mankamenty były dla niej nieistotne 

Zamiłowania do jedzenia nie dało się ukryć. Królowa miała zaledwie 149 cm wzrostu, przy czym ważyła aż 81 kg! Rozmaite mankamenty, fałdki i krągłości, władczyni próbowała maskować, niestety nieudolnie. Na próżno więc stroiła się w okazałe suknie, koronki, masywną biżuterię i falbany - doceniali to jedynie nadworni malarze, którzy przelewali na płótno "wyszczuploną" wersję królowej. 

Nawet podczas klęski głodu w Irlandii w latach 1845–1849 władczyni nie była w stanie poskromić apetytu. Jedynym ustępstwem było zmniejszenie porcji pieczywa na członka dworu do 250 gramów. Na królewski stół szło dziennie aż 35 sztuk drobiu i 18 kilogramów mięs, a same nazwy serwowanych potraw sprawiają, że aż ślinianki mocniej pracują. Serwowano m.in. filet z kurczęcia z truflami, kurczę na tłusto z rzeżuchą, eskalopki cielęce z endywią, mus szynkowy w aksamitnym sosie, karczochy po lyońsku, pstrąg po królewsku, żółw na szklisto, bezy szwajcarskie z kremem chantilly i suflet z cynamonem. Wszystkiemu towarzyszył alkohol - królowa lubiła dobre whisky połączone z czerwonym winem z Bordeaux.

Skuteczną dietą okazał się dla królowej... stres! A wszystko przez porażki brytyjskich wojsk w trakcie drugiej wojny burskiej. Wówczas władczyni nabawiła się problemów z trawieniem, przez co straciła możliwość jedzenia nawet małych, lekkich dań. Pod koniec życia jej waga spadła do zaledwie 50 kilogramów. Jak głoszą źródła - była wtedy przybita, smutna, a w oczach zgasł dawny blask, który wywoływał pięknie zastawiony stół. Poza bogatą historią, którą po sobie zostawiła, niespotykaną pamiątką jest bielizna królowej. Kilka lat temu w jednym z brytyjskich domów aukcyjnych Hanson’s Auctioneers wystawiono na licytację majtki królowej z lat. 90. XIX w. Ich obwód w pasie wynosił 130 cm! 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.