Ogórki zbójnickie wygrywają z korniszonami. Upycham ćwiartki do słoika, a do zalewy daję ten duet

Ogórki zbójnickie to przetwory dla tych, którym zwykłe korniszony przestały wystarczać. W słoiku kryje się wyrazista marynata, chrupiące warzywa i smak, który pasuje do znacznie większej liczby potraw niż tylko niedzielnego obiadu. Co ciekawe, do tego przepisu nie trzeba wybierać najmniejszych ogóreczków. Większe okazy również można świetnie wykorzystać.
Ogórki zbójnickie
Grafika stworzona z wykorzystaniem AI

Ogórki zbójnickie są dobrym pomysłem na zagospodarowanie obfitych zbiorów pod koniec lata. W odróżnieniu od tradycyjnych konserwowych trafiają do zalewy z dodatkami, których trudno nie zauważyć po otwarciu słoika. Musztarda nadaje jej zdecydowany charakter, a curry charakterystyczny kolor i korzenną nutę. Do środka wkłada się również paprykę, cebulę oraz czosnek, więc żaden z tych składników nie pełni wyłącznie funkcji dekoracyjnej. Odpowiednio przygotowane przetwory można później wykorzystać w kanapkach, sałatkach i wielu prostych daniach.

Zobacz wideo Pikle z awokado. Przepis na wspaniałą przystawkę w słoiku

Przepis na ogórki zbójnickie pozwala wykorzystać nawet większe okazy. Pokrojone w ćwiartki łatwo zmieszczą się w słoikach

Nazwa może kojarzyć się z bardzo ostrymi piklami, jednak ta wersja nie musi palić w język. Najważniejszą rolę odgrywa musztarda, która nadaje marynacie mocniejszy charakter. Curry wnosi z kolei korzenny aromat i wpływa na jej barwę. Cukier łagodzi kwaśny smak octu i pozwala uzyskać przyjemniejszy balans. Czosnek daje zdecydowany aromat, natomiast cebula wprowadza łagodniejszą nutę. Czerwona papryka jest jadalnym dodatkiem, który przy okazji urozmaica wygląd zawartości słoika. Liście laurowe oraz ziele angielskie uzupełniają kompozycję przypraw. Efektem są pikle o bardziej złożonym smaku niż te przygotowane jedynie w prostej octowej marynacie.

Do tego przepisu najlepiej wybierać świeże i twarde ogórki gruntowe bez miękkich miejsc oraz widocznych uszkodzeń. Nie trzeba jednak szukać wyłącznie drobnych okazów, które zwykle przeznacza się na korniszony. Większe sztuki zostaną pokrojone, dlatego można wykorzystać także późniejsze zbiory z ogródka. 

Składniki do słoików:

  • 2 kg ogórków gruntowych,
  • 1 cebula,
  • 6 ząbków czosnku,
  • 1 czerwona papryka.

Składniki na zalewę:

  • 1 l wody,
  • 250 ml octu spirytusowego 10 proc.,
  • 200 g cukru,
  • 1 płaska łyżka soli kamiennej, około 20 g,
  • około 150 g musztardy sarepskiej,
  • 1 łyżeczka curry,
  • 2 liście laurowe,
  • kilka ziaren ziela angielskiego.

Sposób przygotowania:

  1. Dokładnie umyj ogórki i pokrój je wzdłuż na ćwiartki. Paprykę oczyść z gniazda nasiennego i podziel na paski. Cebulę pokrój w plasterki, a czosnek obierz.
  2. Na dnie przygotowanych słoików rozłóż cebulę, paprykę oraz ząbki czosnku. Staraj się podzielić dodatki mniej więcej po równo.
  3. Ustaw w słoikach kawałki ogórków. Układaj je dość ciasno, ale nie zgniataj i nie łam warzyw.
  4. Do garnka wlej wodę. Dodaj cukier, sól, liście laurowe oraz ziele angielskie. Podgrzewaj całość, mieszając do chwili rozpuszczenia cukru i soli.
  5. Do gorącego płynu wlej ocet, wsyp curry oraz dodaj musztardę. Dokładnie wymieszaj, aby składniki połączyły się w jednolitą marynatę.
  6. Gorącą zalewę rozlej do słoików z warzywami. Pozostaw około centymetra wolnego miejsca od górnej krawędzi każdego naczynia.
  7. Dokładnie wytrzyj ranty słoików i mocno je zakręć. Słoiki ustaw w garnku, którego dno zostało zabezpieczone ściereczką. Pasteryzuj je przez 10 minut, licząc od momentu zagotowania wody.
  8. Ostrożnie wyjmij naczynia i pozostaw je do całkowitego wystudzenia. Na końcu sprawdź, czy wszystkie wieczka zostały prawidłowo zassane.

Zmień tylko musztardę, a kolejny słoik będzie smakował inaczej. To prosty sposób na własną wersję zbójnickich ogórków

Nie trzeba dokładać wielu przypraw, aby poeksperymentować z podstawowym przepisem. Wystarczy zmienić rodzaj musztardy użytej do przygotowania marynaty. Sarepska jest dobrym wyborem dla osób lubiących zdecydowane dodatki. Łagodna musztarda stołowa pozwoli uzyskać delikatniejszy rezultat. Ciekawą odmianą może być wersja miodowa, która mocniej przesunie smak w słodką stronę. Osoby lubiące bardziej intensywne dodatki mogą wypróbować musztardę Dijon. Dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie kilku słoików według podstawowego przepisu i jednego eksperymentalnego. Warianty warto oznaczyć na wieczkach, aby później ich nie pomylić. Po otwarciu można łatwo porównać smak obu partii. Taki test pokaże, którą wersję warto przygotować w większej ilości podczas kolejnego sezonu.

Więcej o: