"Najsmutniejsza kanapka na świecie". Pasażerka wydała równowartość 25 zł. Otrzymała... dwa plasterki mięsa

O tym, że jedzenie na pokładach samolotów do najtańszych nie należy, wiadomo nie od dziś. Jednak jego jakość powinna - chociaż w pewnym stopniu - odpowiadać cenie. Całkiem przeciwna sytuacja przytrafiła się jednej z pasażerek. W komentarzach burza.

Cena to jedno - szkoda, że za nią nie zawsze idzie jakość

Ceny jedzenia podczas podróży rządzą się własnymi prawami - to wiemy nie od dziś. Podobnie jest zarówno na lotniskach, jak i na pokładach samolotów. O tym, z czego wynikają nieraz kilkukrotnie wyższe ceny, niż w zwykłych sklepach, pisaliśmy niedawno.

Śniadanie na lotniskuParagony grozy na lotnisku. Dlaczego tam jest tak drogo?

Co jednak, gdy nasze jedzenie, nie dość, że drogie, to jeszcze zdecydowanie tej kwoty nie jest warte? Ciekawą historią podzieliła się niedawno Lizzie Nugent - irlandzka pisarka. Opisała sytuację, w której znalazła się jej znajoma. Podczas podróży samolotem popularnej linii lotniczej, zamówiła sobie kanapkę z bekonem. Już sama cena może zaboleć niektóre kieszenie, bowiem przekąska kosztowała 5,50 euro, czyli równowartość około 25 złotych.

To jednak nie koniec przykrych zaskoczeń. Po rozpakowaniu jedzenia okazało się, że w środku owszem znajduje się bekon, ale w ilości wręcz nieprzyzwoicie małej. Kobieta znalazła zaledwie dwa niewielkie plasterki mięsa, które wyglądały wyjątkowo smutno w otoczeniu bułki całkiem sporych rozmiarów. Cóż... Przynajmniej pieczywa nie pożałowali.

'Najsmutniejsza kanapka na świecie'. Pasażerka wydała równowartość 25 zł. Otrzymała... dwa plasterki mięsa'Najsmutniejsza kanapka na świecie'. Pasażerka wydała równowartość 25 zł. Otrzymała... dwa plasterki mięsa fot. Twitter / lizzienugent

Linii lotniczej się mocno oberwało

Pisarka opublikowała tweeta wraz ze zdjęciem i wywołała prawdziwą burzę w komentarzach. Jak czytamy na portalu Daily Mail, internauci szybko okrzyknęli danie "najsmutniejszą kanapką z bekonem na świecie". Wielu komentujących podeszło do tematu w sposób żartobliwy:

To musi być opcja niskokaloryczna.
Ta kanapka była zrobiona przez weganina, który w sposób pasywno-agresywny nienawidzi swojej pracy.
Zobacz wideo

Wśród komentarzy nie zabrakło jednak i wyrazów zażenowania. Jak napisał jeden z użytkowników:

Cholernie haniebne. Mam nadzieję, że zwróciła kanapkę do obsługi i oddali jej pieniądze.

Na ten komentarz odpowiedziała sama zainteresowana. Stwierdziła, że właściwie to nie zwróciła tej kanapki, bo była bardzo głodna. Dodała też, że jest bardzo zadowolona z samego lotu i jego obsługi. Uznała, że historia z kanapką jest humorystyczna, dlatego się nią podzieliła.

Wątpię, by ludzie rezerwowali loty na podstawie jakości kanapki

- skwitowała.

Ryba ze smażalniEksperci przyjrzeli się paragonom grozy. Nieprawidłowości w ponad połowie lokali

Wydaje się jednak, że negatywny odbiór tweeta i jego rosnąca popularność stały się niewygodne dla obu pań. Post miał być żartobliwy, a zamienił się w prawdziwą burzę. Prawdopodobnie dlatego nie znajdziemy go już na Twitterze pisarki.

Czy wam zdarzyła się podobna sytuacja? Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach!

Więcej o: