Zrobiłam zupę i o niej zapomniałam. Następnego dnia myślałam, że popłaczę się ze szczęścia

Macie czasami tak, że coś gotujecie, następnie wkładacie do lodówki i zapominacie o tym? Ja też. Ostatnio dla "zdrowotności" zrobiłam sobie bulion kolagenowy. Wypiłam solidny kubek i włożyłam do lodówki. Następnego dnia miałam klasyk PRL-u w najlepszej wersji.

Już nie raz i nie dwa, a nawet nie pięć robiłam galaretę. Nie jest to popularne wśród ludzi z mojego wieku, ale kocham stare smaki - własnie galaretę, ozorki lub gulasz z żołądków oraz kaszankę. Nie zawsze jednak wiem co robię - intensywny czas robi swoje. Z racji tego chciałam w pewien sposób zrobić sobie "dobrze" i ugotowałam bulion z dużą liczbą tłustego, bogatego w kolagen mięsa. Wypiłam sporo i schowałam do lodówki. Zapomniałam jednak o pewnej rzeczy. 

Zobacz wideo

Niechcący zrobiłam jedną rzecz z bulionem. Następnego dnia się zdziwiłam

Mój treściwy i bogaty w kolagen bulion zamienił się w coś, co każdy kto wychował się w PRL-u zna i uwielbia. Powstała gęsta galareta i chociaż nie było w niej mięsa (wcześniej je odcedziłam i zamroziłam na farsz do pierogów), to smakowała tak, że nie trzeba było octu ani cytryny. Jeden składnik wiele osób jednak odrzuca - chodzi o kurze łapki. 

Dania dwa w jednym - bulion zamienia się w klasyk PRL-u

Potrzeba takich składników:

  • 2 większe golonki przednie,
  • 2 nóżki wieprzowe,
  • ok. 0.5 kg kurzych łapek,
  • 300 g. wędzonych żeberek,
  • pęczku włoszczyzny,
  • dwóch cebul,
  • główkę czosnku,
  • pęczku pietruszki, 
  • soli, pieprzu, sporo ziela angielskiego oraz 5 listków laurowych

Galareta z garnka - sposób wykonania:

  1. Mięso dokładnie oczyściłam i przez kilka minut moczyłam mięso w ziemnej wodzie. Z łapek odcięłam pazurki i obrałam warzywa. Cebulę i główkę czosnku przecięłam w poprzek. 
  2. Do garnka włożyłam mięso i zalałam zimną wodą na "dwa palce". Zaczęłam gotować na bardzo wolnym ogniu. 
  3. Po dwóch godzinach zdjęłam szumowiny i dodałam warzywa oraz przyprawy (bez soli). Dalej gotowałam na wolnym ogniu przez 4 godziny. 
  4. Gdy mięso już zaczęło się rozpadać, przecedziłam wywar, wypiłam 2 kubki i ruszyłam na trening. Kiedy wróciłam, oddzieliłam mięso od kości i chrząstek i zamroziłam. Garnek z wywarem włożyłam do lodówki. 

Następnego dnia miałam gotową pyszną galaretę i mówiąc szczerze, zupełnie wyleciało mi z głowy, że przecież to wiadome. Z racji tego, że bulion zsiadł się w garnku, na talerze nakładam łyżką wazową. Muszę przyznać, że smakuje fantastycznie, jednak następnym razem dodam więcej czosnku. Młode gospodynie też umieją robić galaretę. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.