Katarzyna Bosacka mówi o błędzie w robieniu schabowych. "Kawałki wnikają w mięso". Pytamy ekspertkę

Kotlety schabowe to jedna z najczęstszych potraw, które pojawiają się na polskich stołach. Zanim jednak je usmażymy i zjemy, mięso trzeba rozbić. Wiele osób robi to przez folię, by uniknąć rozbryzgiwania się płynu i nie podziurawić kotletów. Katarzyna Bosacka przestrzega jednak przed tą metodą. Zapytaliśmy dietetyczkę, czy rzeczywiście jest się czego obawiać.

Więcej treści kulinarnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Katarzyna Bosacka odradza rozbijanie mięsa przez folię. "Kawałeczki wnikają"

Metoda rozbijania mięsa z użyciem folii spożywczej cieszy się dużą popularnością. Nie zabrudzimy kuchni, nie zniszczymy kotleta, więc wydaje się, że nie ma w niej nic złego. Innego zdania jest Katarzyna Bosacka, która stwierdziła, że to najczęstszy błąd podczas robienia kotletów schabowych.

Prezenterka, która udziela porad, jak żyć bardziej ekologicznie, jak dokonywać lepszych wyborów żywieniowych i na co zwracać uwagę podczas zakupów, uważa, że nie powinno się rozbijać mięsa na schabowe przez folię. "Drobinki plastiku z folii spożywczej mogą przenikać do mięsa, co może prowadzić do niepożądanych konsekwencji, gdy ten plastik dostanie się do naszego organizmu" - tłumaczy Bosacka.

Dodaje też, by mięsa nie tłuc z całej siły. "Trzeba traktować je z czułością, czyli delikatnie i powolutku. Wtedy mięso nie rozpryskuje" - słyszymy. Obserwatorzy Katarzyny Bosackiej od razu zarzucili ją pytaniami. "Twarde mięso wołowe też rozbijemy tak delikatnie? A jeśli będziemy bić mocniej, co z osoczem które lata po kuchni?", "A to lepiej jak kawałeczki mięsa i wody rozbryzgują się po kuchni? Co pani radzi?" - zastanawiają się.

O konsultację dotyczącą rozbijania mięsa przez folię poprosiliśmy specjalistkę z zakresu technologii żywności i żywienia. - Używanie do tego folii ma sens, ponieważ zapobiega rozpryskiwaniu się różnych substancji pochodzących z mięsa. Niewidzialne przez nas kropelki opryskujące z ubijanego mięsa zawierają białka i tłuszcze, które stanowią doskonałą pożywkę dla bakterii - potwierdza dr Justyna Bylinowska, redaktor naczelna serwisu dietetycy.org.pl i dodaje, że ważne, by używać folii spożywczej, która jest przeznaczona do kontaktu z żywnością, a nie takiej, która jest przeznaczona jako folia opakowaniowa.

Zobacz wideo Bosacka zwraca uwagę na nowe praktyki producentów jedzenia. "Nagminne"

Ekspertka nie jest jednak do końca przekonana co do obaw Katarzyny Bosackiej ze względu na ilość mikroplastiku, która trafia do ludzkiego organizmu. Swego czasu głośno było o wspólnych badaniach Kali Senathirajah z University of Newcastle i innych naukowców, z których wynikało, że człowiek zjada średnio od 0,1 do nawet 5 gramów mikroplastiku tygodniowo, co później zostało porównane do zjedzenia jednej karty kredytowej. Taka ilość miałaby znacząco wpływać na ludzki organizm, m.in. powodując zaburzenia hormonalne, problemy sercowo-naczyniowie, rozrodcze oraz przyczyniać się do otyłości, cukrzycy i rozwoju nowotworów.

Naukowcy nie są jednak zgodni co do ilości konsumowanego przez ludzi mikroplastiku. Martin Pletz, badacz z Uniwersytetu w Leoben w Austrii, wziął pod lupę wcześniej wspomniane badanie. W swojej analizie doszedł do wniosku, że powyższe wyliczenie zawiera poważne błędy związane ze sposobem łączenia danych przez autorkę. "Senathirajah łączy dane z badań, które różnią się wielkością wykrytych cząstek i źródłem, aby uzyskać całkowitą spożytą masę mikroplastiku" - czytamy. Naukowiec twierdzi, że może to powodować błędy o kilka rzędów wielkości. 

Zdaniem Austriaka, bardziej realistyczne i zrozumiałe są badania holenderskich naukowców (tutaj link do publikacji), którzy wyliczyli medianę spożycia mikroplastiku wynoszącą 4,1 mikrograma na tydzień. Ocenili, że podane wcześniej 5 g na tydzień "nie odpowiada spożyciu przeciętnego człowieka". Jak zauważa Martin Pletz, jest ono aż 106 razy wyższe od mediany badaczy z Holandii, co oznaczałoby, że "człowiek zjada mikroplastik o wadze karty kredytowej nie co tydzień, ale co 23 tysiące lat". Badacz twierdzi, że masa mikroplastiku nie jest istotnym parametrem do oceny szkodliwości dla ludzi.

W przypadku bardzo małych rozmiarów (...) może w ogóle nie odgrywać roli. Jednak nadal brakuje szczegółowych badań cząstek mikroplastiku w organizmie człowieka. Dlatego przyszłe prace powinny zidentyfikować mechanizmy ich toksycznego działania w zależności od wielkości

- podsumowuje.

Jakiej deski do mięsa używać? Nobel dla tego, kto wskaże jednoznaczną odpowiedź

Katarzyna Bosacka radzi ponadto, by do krojenia i rozbijania mięsa mieć osobną deskę i lepiej, żeby była drewniana niż plastikowa, ponieważ plastik z deski też może przedostawać się do mięsa. Badania naukowców z Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego zdają się potwierdzać te doniesienia. Rezultaty ich analizy zostały opublikowane na stronie ACS Publications. Okazuje się, że podczas krojenia na plastikowych deskach przyczyniamy się do powstawania mikroplastiku i nanoplastiku, który następnie trafia na nasze talerze. Szkodliwe cząsteczki mogą być widoczne nawet gołym okiem, lecz zdecydowana większość będzie nieuchwytna w ten sposób, przez co trudno w ogóle ocenić, ile mikroplastiku trafia do przygotowywanych przez nas dań.

Czy zatem deski drewniane są bez wad? Też nie do końca. Tworzą się w nich mikropęknięcia i szczeliny, w które wnikają resztki jedzenia, a na nich namnażają się bakterie. Jak mówiła w rozmowie z nami dr inż. Elżbieta Hać-Szymańczuk z Zakładu Biotechnologii i Mikrobiologii Żywności w SGGW:

Deski drewniane są zawsze problematyczne, bo w ich przypadku trudno jest utrzymać odpowiedni poziom higieny. Praktycznie każde krojenie pozostawia ślady, których my nie widzimy gołym okiem. Niestety, w tych rowkach może gromadzić się materiał z surowca czy produktu, który był krojony, oraz drobnoustroje.

Dlatego w tym tekście wyjaśniliśmy, jak dbać o drewniane deski do krojenia oraz drewniane przybory, takie jak np. łyżki czy łopatki. Ważne jest między innymi zaimpregnowanie ich przed pierwszym użyciem, żeby nie wypaczały się i nie pękały w wyniku kontaktu z płynami. Wiele osób zapomina o tej czynności po przyniesieniu desek czy sztućców do domu. Poza tym znajdziesz tam też przydatne wskazówki dotyczące mycia i regularnego wymieniania tych przyborów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.