Zjadł na jarmarku we Wrocławiu. Cena szaszłyka? Oczy wychodzą z orbit. "To nie jest śmieszne"

W tym roku popularny youtuber Książulo, który zajmuje się testowaniem jedzenia, postanowił odwiedzić wszystkie jarmarki świąteczne w Polsce. Jednym z nich był ten we Wrocławiu, który uważany jest za najpiękniejszy w naszym kraju. "Największy, najpiękniejszy, pewnie też najdroższy" - skomentował Książulo. I prawdopodobnie miał rację. Gdy usłyszeliśmy, ile zapłacił za sam szaszłyk, trudno nam było w to uwierzyć.

Jarmark świąteczny we Wrocławiu był czwartym, który odwiedził Książulo. Jak podsumował trzy poprzednie? "Panuje drożyzna, słabizna, lekkie dziadostwo bym powiedział" - stwierdził bez ogródek. Czy we Wrocławiu było lepiej? Czytajcie dalej.

Tym razem Książulo postanowił zacząć testowanie jarmarkowych przysmaków na słodko i zamówił gofra. Wybrał najdroższą opcję - z nutellą, owocami i bitą śmietaną. Zapłacił za niego 30 zł. "Bardzo słodkie, śmietana do wymiany. Czy bym za to dał 30 zł? Nigdy w życiu... Ale dałem" - skomentował. 

Zobacz wideo Zobacz przepis Hapsa na doskonałe szaszłyki. W stylu tandoori z sosem jogurtowo-miętowym

Kupił szaszłyk, kiełbasę i karkówkę. Zapłacił 163 zł. "Śmieję się, ale to nie jest śmieszne"

Po słodkościach przyszła pora na coś wytrawnego. Na pierwszy ogień poszła pajda chleba. Trzeba przyznać, że była słusznych rozmiarów, jednak, jak zauważył Książulo, "warstewka smalcu była cieniutka". Ogórek był dodatkowo płatny. Za samą pajdę youtuber zapłacił 22 zł. "Warstwa smalcu, żebyś czuł, że jesz pajdę ze smalcem, a nie pajdę, powinna być ze trzy razy grubsza" - uznał. Chleb też nie przypadł mu do gustu. "Rozpada się, rozkrusza pod zębem. Nie jest taki świeżutki chyba... Albo przez mróz, nie wiem" - powiedział. 

22 zł za chleb i łyżkę smalcu... To jest chyba najgorsza pajda, jaką jemy.
 

W następnej kolejności Książulo postanowił przetestować dania mięsne. Wybrał szaszłyk, karkówkę oraz kiełbasę. Dobrał do tego trzy kromki chleba, cztery sosy i jeden ogórek kiszony. "Za to wszystko, co tutaj widzicie, zapłaciłem 163 złote" - powiedział. "Ja się śmieję, ale to w ogóle nie jest śmieszne, to jest żałosne" - dodał. Za ogórka zapłacił pięć złotych i nie ocenił go zbyt dobrze. "Czuć od niego foliowym workiem" - stwierdził. Pięć złotych zapłacił też za dwie kromki chleba oraz kolejne pięć za keczup i musztardę.

To jednak same dodatki. Ile youtuber zapłacił za mięso? Kiełbasa kosztowała 30 zł. "Przejdźmy dalej, bo kiełbasa jest tutaj najtańszym mięsem" - stopniował napięcie Książulo w swoim wideo. Trzymajcie się więc, bo teraz pora na cenę szaszłyka. Jego waga za 100 gramów to 20 zł. Youtuber dostał 330 gramów, a więc zapłacił za niego... 66 zł!

Myślałem, że 50 zł to jest dużo za szaszłyka. Okazuje się, że we Wrocławiu trzeba zapłacić prawie 70.

Karkówka była nieco tańsza, ale jej cena też wywołała na twarzy youtubera uśmiech politowania. Kosztowała 52 zł.

Pojechał na jarmark, wydał 66 zł na sam szaszłyk. "Dziadostwo"

Czy wysokie ceny jedzenia przełożyły się na jego jakość? Niestety, niekoniecznie. Kiełbasa zdaniem Książula była bardziej "parówkowa niż kiełbasiana". "Za luźna jak na swojską kiełbasę. Za mało mięsna. Smakuje jak taka ze średniej półki" - ocenił.

Szaszłyk za 66 zł również nie był wybitny. "Boczek suchy, ale kurczak jest okej. A to? Czy to słonina? Ugryzłem, ale nie idzie tego przegryźć" - stwierdził. Youtuber razem ze swoim towarzyszem Wojtkiem uznał, że zarówno duża ilość cebuli, jak i wspomniana słonina zostały dodane po to, by podbić wagę całego szaszłyka. Jako ostatniej spróbował karkówki, którą uznał za "niesamowicie suchą". Stwierdził, że bez dodatku keczupu nie da się jej przełknąć. "Straszne dziadostwo" - podsumował. 

Książulo zamówił też langosz, ponieważ pamiętał, że ten w Gdańsku mu zasmakował, i chciał mieć porównanie. "Ser chyba smakuje tak samo. Tutaj jednak w ogóle czosnku nie ma albo jest, ale tak mało, że nie wybija się. Ciasto jest trochę inne, ale ogólnie to nie jest zły langosz" - ocenił. Zapłacił za niego 25 zł.

Jak youtuber ocenił cały jarmark we Wrocławiu? Przede wszystkim zwrócił uwagę na absurdalnie wysokie ceny. "Wiem, że są święta, wiem, że to wszystko musi kosztować, że ludzie chcą zarobić i wystawiają się tu tylko raz w roku, ale szanujmy siebie i swoje pieniądze. (...) Szczerze? Nie zjadłem tutaj chyba nic, co zapamiętam jako dobre" - powiedział na koniec.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.