Zamówił pizzę za 358 zł. Lokal długo nie czekał. "Korci nas trochę, żeby uruchomić organy"

Poznańska pizzeria pokazała gigantyczny rachunek, który wystawiła jednemu z klientów. Zamówienie, które zostało złożone online, niemal uginało się od składników. Żartowniś nie pojawił się jednak po odbiór "placka na wypasie". Lokal postanowił nagłośnić sprawę w mediach społecznościowych i pokazać dzieło warte 358 zł.

W niedzielę (10 marca) do jednego z lokali gastronomicznych w Poznaniu wpłynęło nietypowe zamówienie. Doświadczeni kucharze wiedzieli, co się święci, jednak mimo to postanowili przygotować ten istny "placek na wypasie" oraz nagłośnić sprawę nieuczciwego klienta w mediach społecznościowych. Wpis szybko zyskał aprobatę, jednak żartowniś, który zdecydował się na tak opasłe zamówienie, nadal się nie odnalazł. 

Zobacz wideo Przepis na perfekcyjne ciasto na pizzę

Poznańska pizza za 358 zł podbija sieć. Taki placek tylko dla odważnych 

Poznańska Pizzeria Raptorius opublikowała na Facebooku wpis o problematycznym kliencie. Właściciele restauracji podzielili się w poście nie tylko zdjęciem paragonu, lecz także samej pizzy, która powstała, mimo że pracownicy podejrzewali, że zamawiający jej nie odbierze.

Zaczęło się niewinnie od przyjęcia tajemniczego zamówienia na kwotę równą 358 zł. Doświadczeni pracownicy lokalu doskonale wiedzieli, że to raczej żart, a rzekomy klient z pewnością nie zgłosi się po odbiór włoskiego specjału

Jak się okazuje, lokal gastronomiczny padł ofiarą oszustwa, jednak załoga poradziła sobie ze sprawą niemal śpiewająco. W poście na Facebooku możemy przeczytać: 

Zazwyczaj nie umieszczamy takich przykładów umysłowej biedy, ale w tym przypadku ciekawi nas ewentualny finał tej sprawy. Kwalifikuje się ona bowiem jako oszustwo, więc limit 8 stów jak za zwykle złodziejstwo chyba nie ma tu zastosowania. Korci nas trochę, żeby uruchomić organy ścigania, chociażby po to, żeby zobaczyć facjatę tego matołka i usłyszeć jego płaczliwe: ojej ja nie chciałem, ja nie wiedziałem, i co teraz będzie?

Restauracja kontra żartowniś. Pizzeria poradziła sobie z tym zadaniem znakomicie 

Na opublikowanym przez restaurację paragonie widzimy, że klient zażyczył sobie aż 40 dodatków do pizzy. Opasła lista zawierała m.in. szpinak, ser feta, boczek, salami, kurczaka, ser gouda, rokpol, szynkę dojrzewającą, ananasa i chorizo. Do tego wszystkiego zażyczono sobie jeszcze pięć różnych sosów. Niestety klienta zdradził wulgarny dopisek do zamówienia o treści "ch** w d***". 

Wpis pizzerii szybko obiegł sieć, a pod zdjęciem pizzy nie zabrakło ciekawych komentarzy. Sami właściciele także zachęcali żartownisia do odbioru zamówienia, które zresztą uchwycono na zdjęciu - nie da się ukryć, że pizza wygląda na wyjątkowo bogatą. Pracownicy pizzerii poinformowali, że waży ponad 3,5 kg. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.