• Link został skopiowany

Karpia czuć mułem na kilometr? Zrób jedną rzecz, zanim położysz go na patelni

Karp to symbol Wigilii i bez niego trudno sobie wyobrazić świętowanie. Niestety ryba ma to do siebie, że niezbyt apetycznie pachnie. Żyje na dnie stawów, zazwyczaj hodowlanych, gdzie dno jest muliste, więc również jej mięso ma mulisty aromat. Jest jednak prosty sposób na to, żeby karpia "odmulić".
Co zrobić, żeby karp nie śmierdział mułem?
Soft Light /Shutterstock

Większość Polaków jest mocno przywiązana do tradycji świątecznych. Oznacza to nie tylko dzielenie się opłatkiem i śpiewanie kolęd, lecz także decyzję, co pojawi się na świątecznym stole. Chociaż coraz częściej urozmaicamy bożonarodzeniowe menu, to jednak nadal nie może zabraknąć pierogów, barszczu oraz karpia. Wiele osób krzywi się na myśl o konieczności spróbowania tej ryby. Nie ma się co dziwić - bywa, że karp nieprzyjemnie smakuje "dnem bajorka", jak to określił kiedyś mój wujek. Dzieję się tak zwłaszcza gdy hodowla jest prowadzona w nieodpowiedni sposób. 

Zobacz wideo Zupa tajska z odzysku z ryby po grecku

Co zrobić, żeby karp nie śmierdział mułem?

Oczywiście istnieje kilka mniej lub bardziej sprawdzonych sposobów na to, by wyciągnąć z ryby zapach i posmak mułu. Niektórzy moczą go w kilku wodach. Inni w wodzie z solą (nie polecam - mięso wychodzi słone, a muł czuć dalej). Jeszcze kolejni obkładają mięso karpia plastrami cytryny lub marynują w aromatycznych ziołach. Oczywiście możecie tak zrobić, jednak ta metoda nie daje wam gwarancji, że karpik będzie delikatny i smaczny. 

Popularnym sposobem jest także moczenie mięsa w mleku. Tu już cieplej, jednak wciąż to nie jest najlepszy wybór. Moja babcia zawsze zanurzała mięso w maślance i dodawała kilka plastrów cebuli. Miskę z karpiem wynosiła na ganek, bo przed świętami nie było miejsca w lodówce i tam zostawiała ją na 3-4 godziny. Następnie osuszała rybę, lekko soliła i znów odstawiała na 2 godziny w chłodzie. Później smażyła najlepszego karpia na świecie. 

Najlepszy karp na świecie - moja babcia zawsze smażyła go w ten sam sposób

Na starej, żeliwnej patelni babcia rozgrzewała sporą ilość tłuszczu. Z tego co pamiętam, to był olej rzepakowy połączony z margaryną (minęło ponad 20 lat i niektóre szczegóły mogły mi umknąć). Każdy kawałek ryby dokładnie obtaczała w mące, a kiedy tłuszcz był już gorący, kładła na nim rybę. Smażyła na mocnym ogniu z obu stron i przekładała do gęsiarki - żeliwnego naczynia z ciężką pokrywką. Tam dodatkowo dusiła karpia, aż był mięciutki, od czasu do czasu dodając odrobinę margaryny. Karpia na święta robię tak do dziś, choć na szczęście mam patelnię teflonową. 

Więcej o: