Wpadła mi kiedyś w ręce surówka z chińskiej restauracji, którą ktoś przyniósł do domu po obiedzie w knajpie. Była zimna, chrupiąca, lekko słodka i kwaśna, a przy tym prosta. Z ciekawości postanowiłem zrobić ją sama. Trochę prób, mieszania proporcji i wyszło coś, co teraz regularnie pojawia się u mnie na stole. Nie ma w niej nic trudnego, składniki są dostępne w każdym sklepie i da się ją przygotować praktycznie w każdej kuchni.
To jedno z tych dań, które lepiej smakują następnego dnia. Warzywa przegryzają się z zalewą i całość nabiera wyrazistości. Można ją robić na zapas, bo wytrzyma w lodówce parę dni. Wystarczy tylko odpowiednio dobrać proporcje, żeby nie wyszła ani za kwaśna, ani za mdła. W wersji podstawowej sprawdzi się w wielu sytuacjach i pasuje do większości obiadowych zestawów.
Składniki (na ok. 4 porcje):
Warzywa same w sobie są dość neutralne, więc cała robota jest po stronie zalewy. To ona nadaje smak, dlatego trzeba chwilę poświęcić, żeby ją dobrze przygotować. Marynatę podgrzej tylko tyle, żeby cukier i sól się rozpuściły. Gorąca lepiej przenika warzywa i sprawia, że smak się rozprowadza równomiernie.
Sposób przygotowania:
Jeśli chcesz trochę urozmaicić klasyczną wersję surówki, możesz dodać pół łyżeczki świeżo startego imbiru albo odrobinę chilli. Dzięki temu smak stanie się bardziej wyrazisty, ale nadal będzie lekki. Dobrze sprawdzi się też kilka kropel sosu sojowego, szczególnie jeśli podajesz surówkę do ryżu. Zamiast białej kapusty możesz użyć pekińskiej, wtedy jednak trzeba zmniejszyć ilość octu do około 50 ml i dodać pół łyżeczki miodu. Ta wersja szybciej mięknie, więc można ją jeść już po pół godziny. Przechowywanie również ma znaczenie, trzymaj surówkę w szklanym słoiku lub przykrytej misce w lodówce. Wytrzyma spokojnie kilka dni, a im dłużej postoi, tym mocniejszy będzie smak.