Pełny koszyk kani zwykle oznacza jedno: smażenie kotletów. Po kilku takich porcjach panierka potrafi się jednak znudzić, a dorodne kapelusze nadają się również do innych dań. Pokrojone i przyrumienione dobrze łączą się z cebulą oraz duszoną kapustą. Całość można zjeść samodzielnie albo podać z pieczywem, ziemniakami czy kaszą. Trzeba jedynie odpowiednio usmażyć leśne zbiory, żeby nie puściły zbyt dużo wody.
Pokrojone kapelusze najpierw trafiają na rozgrzany tłuszcz, a dopiero później łączą się z cebulą. Kapusta uzupełnia całość i sprawia, że nawet niewielka porcja leśnych zbiorów pozwala zrobić większy posiłek. Czosnek, majeranek, koperek i pieprz ziołowy najlepiej wykorzystać oszczędnie, żeby nie zdominowały pozostałych smaków. Kluczowe jest smażenie niewielkich porcji na mocno rozgrzanym tłuszczu, ponieważ dzięki temu kawałki się rumienią, zamiast gotować w wypuszczonej wodzie.
Składniki:
Zbyt duża porcja wrzucona jednocześnie szybko obniża temperaturę tłuszczu. Z kapeluszy zaczyna wtedy wydostawać się sporo wody, przez co zamiast się rumienić, miękną i duszą się w płynie. Lepiej smażyć je w kilku turach, a gotowe kawałki odkładać na talerz. Cebulę warto wrzucić dopiero po zakończeniu tego etapu, wykorzystując tłuszcz pozostały w naczyniu.
Sposób przygotowania:
Jeśli nie masz kapusty, podsmażone kanie można połączyć jedynie z cebulą, czosnkiem oraz przyprawami. W takiej wersji dobrze pasują do pieczywa, ziemniaków, kaszy lub makaronu. Włoskie liście da się natomiast zastąpić białymi, pamiętając o ich wcześniejszym obgotowaniu. Szybszym rozwiązaniem jest odmiana pekińska, która potrzebuje krótkiego duszenia. Resztę gotowego dania po ostudzeniu przełóż do zamykanego pojemnika i schowaj do lodówki. Przy kolejnym posiłku podgrzej porcję na patelni, mieszając ją podczas ogrzewania. Nie duś jej długo pod przykryciem, ponieważ warzywa i delikatne kawałki zrobią się zbyt miękkie. Do gotowania wybieraj wyłącznie prawidłowo rozpoznane okazy, a młode, nierozwinięte owocniki pozostaw w miejscu, w którym rosną.