Kiszenie całej beczki sprawdza się przy robieniu większych zapasów, jednak do bieżącego jedzenia wygodniejsza będzie mniejsza porcja. Właśnie w taki sposób przygotowuje się parzonkę lwowską. Poszatkowaną główkę łączy się z marchewką, solą i opcjonalnie kminkiem, a następnie umieszcza w dużym słoju. Najważniejszą różnicą w porównaniu z klasycznym przepisem jest rodzaj użytej zalewy. Dzięki tej metodzie po 3 lub 4 dniach można ocenić kwaśność i zakończyć fermentację.
Zamiast zwykłej wody wykorzystuje się płyn pozostały po ugotowaniu ziemniaków. Znajduje się w nim skrobia, która trafia do garnka podczas obróbki bulw. Do słoja wlewa się go jeszcze na gorąco, stąd określenie "parzonka". Pierwsze pęcherzyki świadczące o rozpoczęciu fermentacji powinny być widoczne po około jednej dobie.
Składniki:
Przed rozpoczęciem pracy dokładnie umyj i wyparz naczynie oraz przedmiot przeznaczony do obciążenia zawartości. Wybierz zwartą, jasną główkę i odrzuć zewnętrzne liście, szczególnie jeśli mają zielonkawy kolor. Przygotuj również miskę, na której później ustawisz naczynie, ponieważ w trakcie intensywnej fermentacji zalewa potrafi wypływać. Poszatkowane składniki przez cały okres kiszenia powinny znajdować się pod powierzchnią płynu.
Sposób przygotowania:
Osoby preferujące łagodniejszy smak mogą przygotować wersję bez kminku. Innym dodatkiem jest żurawina, dzięki której po zakończeniu fermentacji całość dobrze sprawdzi się jako baza surówki. Do obiadu można połączyć ją z posiekaną cebulą i niewielką porcją oleju. Parzonka nadaje się również do farszu do pierogów albo kapusty z grochem. Po uzyskaniu oczekiwanej kwaśności zamknij słój i umieść go w lodówce, ponieważ chłód spowalnia dalszy proces. Zawartość nadal powinna pozostawać zanurzona w zalewie. Przy mniejszej partii należy proporcjonalnie ograniczyć wszystkie produkty, aby zachować odpowiednią ilość soli.