Wrzesień to miesiąc, na który wielu grzybiarzy czeka przez cały rok. Udane zbiory nie są jednak wyłącznie kwestią szczęścia. Znaczenie mają warunki panujące w lesie oraz znajomość miejsc, w których występują poszczególne gatunki. Dzięki kilku prostym wskazówkom łatwiej zdecydować, gdzie się kierować podczas najbliższego grzybobrania.
Początek września to jeden z ważniejszych momentów dla miłośników grzybobrania. Można wtedy natrafić między innymi na podgrzybki, borowiki, koźlarze i rydze. Gdy warunki sprzyjają, poszczególne okazy pojawiają się blisko siebie, a zbiory szybko rosną. Podgrzybki można spotkać od lata aż do późnej jesieni, a wrzesień i październik należą do szczególnie dobrych miesięcy na ich poszukiwanie. Charakterystyczne kapelusze w odcieniach brązu dobrze maskują się w leśnym podłożu. Od spodu znajduje się warstwa rurek, która przypomina gąbkę. Młode okazy są zwykle zwarte, natomiast starsze mają bardziej rozłożyste kapelusze. Inaczej prezentują się pozostałe popularne grzyby jadalne. Borowik szlachetny ma mięsisty kapelusz i charakterystyczny, masywny trzon. Koźlarze wyróżniają się drobnymi łuseczkami na trzonie. Rydze można natomiast kojarzyć z pomarańczowym zabarwieniem oraz blaszkami pod kapeluszem.
Podgrzybki lubią lasy iglaste i mieszane, dlatego dobrym kierunkiem są obszary porośnięte sosnami oraz świerkami. W takich miejscach szczególnie uważnie należy oglądać mech i igliwie - brązowy kapelusz łatwo przeoczyć. Po znalezieniu pierwszego podgrzybka dobrze jest zatrzymać się i sprawdzić najbliższe kilka metrów. Kolejne sztuki mogą być schowane pod niskimi gałęziami, pomiędzy kępami trawy albo częściowo przykryte igłami. Drzewa są również cenną podpowiedzią przy poszukiwaniu innych gatunków. Borowiki występują między innymi przy świerkach, sosnach, dębach i bukach. Niektóre koźlarze związane są z brzozami lub osikami. Rydze, zależnie od gatunku, rosną w sąsiedztwie sosen albo świerków. Rozpoznanie drzew pozwala więc zawęzić obszar poszukiwań.
Jedna ulewa nie oznacza, że następnego ranka pojawi się wysyp grzybów. Woda musi wsiąknąć w ziemię, a grzybnia potrzebuje odpowiednich warunków do wytworzenia owocników. Szczególnie po dłuższym okresie bez opadów potrzeba czasu, zanim sytuacja wyraźnie się poprawi. Dobrym sygnałem jest utrzymująca się po deszczu wilgotna ściółka oraz brak gwałtownego ochłodzenia. Zamiast kierować się wyłącznie pogodą z poprzedniego dnia, lepiej zwrócić uwagę na kilka wcześniejszych dób. Długotrwała susza działa odwrotnie i ogranicza rozwój owocników. Wczesne wyjście ma przede wszystkim praktyczne znaczenie. O poranku łatwiej dotrzeć do popularnych stanowisk przed innymi zbierającymi, co szczególnie w weekend może zrobić sporą różnicę.
Podczas grzybobrania pośpiech nie pomaga. Warto spokojnie obserwować teren kilka metrów przed sobą i wypatrywać niewielkich kapeluszy wystających z mchu, liści lub igliwia. Czasem tylko mały fragment owocnika zdradza, że tuż obok znajduje się grzyb. Po suchym okresie dobrym kierunkiem mogą być bardziej zacienione części lasu, gdzie podłoże wolniej traci wodę. Warto również zapamiętywać stanowiska, które w danym roku okazały się szczególnie obfite.
Sprawdzone miejsca można odwiedzić ponownie po kolejnej zmianie warunków pogodowych, ponieważ owocniki mogą pojawiać się tam więcej niż jeden raz w ciągu sezonu. Dzięki temu następna wyprawa nie musi zaczynać się od przypadkowego przemierzania dużego obszaru. Na grzybobranie najlepiej zabrać przewiewny koszyk, który ogranicza zgniatanie i zaparzanie zbiorów. Większe zabrudzenia można usunąć jeszcze przed powrotem do domu. Do koszyka powinny trafiać wyłącznie dobrze znane grzyby jadalne. Okazy budzące jakiekolwiek wątpliwości należy pozostawić na miejscu.