Pszczelarz wyjaśnia, gdzie trzymać miód. Prawdopodobnie robisz to źle. Szafka to kiepski pomysł

Miód uchodzi za produkt, który można przechowywać bardzo długo i się nie zepsuje. Zwykle trzymamy go gdzieś w szafkach kuchennych, szufladach lub na półkach. Tymczasem okazuje się, że niekoniecznie jest to dobre miejsce. Pszczelarz wyjaśnił, gdzie najlepiej przechowywać miód i czy faktycznie jest tak, że to produkt niemalże niezniszczalny.

Prawidłowe przechowywanie żywności to temat rzeka. Wciąż okazuje się, że coś przechowujemy źle, a jeśli nawet nie źle, to że można zrobić to lepiej. Dotyczy to właściwie wszystkich produktów: owoców, warzyw, nabiału, chleba, przypraw, oleju. Często dowiadujemy się, że coś, co do tej pory wkładaliśmy do lodówki, wcale nie powinno się tam znajdować, a coś, co trzymaliśmy poza nią, lepiej czułoby się w środku.

Tak jest chociażby z miodem. Przypuszczamy, że większość osób wypełnione nim słoiki przechowuje gdzieś w kuchennych szafkach, szufladach lub na półkach. Ewentualnie na blacie w kuchni. Jednak czy to aby na pewno najlepsze miejsca dla miodu?

Zobacz wideo Czy miód jest lepszy od cukru przetworzonego?

Gdzie przechowywać miód? Pszczelarz wyjaśnia, które miejsce jest najlepsze

Na tiktokowym profilu Pszczelarza z Wąchocka, pod którym kryje się gospodarstwo pasieczne z tego miasta, padło pytanie o to, czy miód można przechowywać w temperaturze pokojowej. Wojciech Margowniczy, który prowadzi gospodarstwo razem ze swoją żoną Agnieszką, postanowił odpowiedzieć i rozwiać wątpliwości.

Temperatura pokojowa tak naprawdę nie jest dobra do przechowywania miodu. Najlepsza to poniżej 18 stopni Celsjusza i bardzo często na etykietkach jest właśnie taka informacja. Także raczej drzwi lodówki, jakaś spiżarka, piwniczka niż na przykład szafka w kuchni

- tłumaczy. Dodaje, że jeszcze gorszym miejscem jest trzymanie słoika z miodem w szafce w pobliżu źródła ciepła, np. kuchenki gazowej. "Wtedy para z tego, co się gotuje, nagrzewa szafkę i miód w środku" - mówi. Temperatura pokojowa temperaturze pokojowej oczywiście nierówna. Jej zakres waha się od 15 do nawet 25 stopni Celsjusza, dlatego pszczelarz uściślił, jaka jest najlepsza dla miodu.

Kilka dni później pszczelarz dostał podobne pytanie. "Kupiłem miód. Pszczelarz poinformował mnie, żeby rzepakowy trzymać w lodówce, bo może sfermentować" - odczytał pan Wojciech i przeszedł do wyjaśnień.

No i brawo! Bardzo dobry pszczelarz informuje o takich rzeczach. Bardzo dużo ludzi tu w komentarzach pisze, że prawdziwy miód się nie psuje i nie może sfermentować. Najprawdopodobniej nie mieli styczności z miodami, które mogą. Rzepakowy, nawłociowy, wczesny, wielokwiat - one mają tendencję.

Dalej pan Wojciech tłumaczy, że sami się do tego przyczyniamy, gdy trzymamy miody w szafkach, w których jest około dwudziestu paru stopni. "Jeżeli będziemy trzymali go na drzwiach lodówki, tam gdzie jest najcieplej [w lodówce - przyp. red.], bo około 13-15 stopni w zależności od lodówki, to nawet jeśli miód był odebrany za wcześnie i ma bardzo dużo wody, pozbawiamy go możliwości fermentacji przez obniżoną temperaturę" - mówi.

Czy miód się psuje? "To, że nikt nie umarł, nie znaczy, że jest zdatny"

Pan Wojciech odpowiedział też na liczne komentarze dotyczące tego, czy miód faktycznie może się popsuć. Uchodzi bowiem za produkt długowieczny. Pan Wojciech zauważa, że generalnie miód się nie psuje. "Dobry, wartościowy produkt ma bardzo długi termin ważności. Są dwie sytuacje, kiedy miód może się zepsuć. Pierwsza jest taka, że pszczelarz może za szybko odwirować miód i ten będzie zawierał więcej wody niż wymagają normy, a co za tym idzie - może się zepsuć przez fermentację. Wtedy na górze tworzy się pianka i pachnie alkoholem" - wyjaśnia.

Druga sytuacja dotyczy długiego przechowywania miodu i wystawienia go na działanie ciepła. "Wtedy wytwarza się w miodzie substancja, która nazywa się HMF, czyli hydroksymetylofurfural, która, według niektórych badań jest szkodliwa dla człowieka" - dodaje.

Jeden z komentujących przytoczył też informację o archeologach, którzy znaleźli miód sprzed kilku tysięcy lat, a ten nadal miał być zdatny do spożycia. Pszczelarz odpowiedział, że to, że nikt po jego zjedzeniu nie umarł, nie oznacza jednak, że nadawał się do jedzenia.

Wartości nie ma żadnych, za to HMF-u w kosmos.

Wyjaśnijmy więc, czym jest wspomniany hydroksymetylofurfural. To związek organiczny, który pochodzi z reakcji odwodnienia niektórych cukrów, głównie fruktozy, która z kolei jest głównym cukrem zawartym w miodzie. Powstaje, gdy cukry rozkładają się pod wpływem ciepła, a więc świadczy o tym, że miód był podgrzewany. Jego stężenie w miodzie oznacza się, by stwierdzić, czy miód nie był poddany nadmiernej obróbce cieplnej podczas przetwarzania. To istotne, ponieważ HMF ma dwa oblicza, a jego wpływ na nasz organizm nie jest jednoznaczny. Z jednej strony uważany jest za antyoksydant, który zwalcza wolne rodniki, ma też działanie antyalergiczne, zaś z drugiej udowodniono jego działanie mutagenne, kancerogenne i cytotoksyczne.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.