Max1921 to kameralna restauracjo-kawiarnia w północnej części centrum Kioto, kilka kroków od rzeki Kamo i spacerem od Heian-jingu (shintoistycznej świątyni). Prowadzona jest przez małżeństwo, które przez lata mieszkało w Polsce. Lokal działa w weekendy i z zewnątrz wygląda jak eleganckie bistro, ale w środku to prawdziwy book-café: półki z albumami, literatura, biblioteka i seanse polskiego kina, a obok talerz żurku w bolesławieckiej ceramice. Gdy miejsce to odwiedziła nasza czytelniczka Maja, powiedziała krótko: żurek i bułka z masłem smakują identycznie. Świeże i smaczne. Z zamkniętymi oczami nikt by nie poznał, że ugotowany w Japonii.
Za Max1921 stoją Shinsuke i Hideko Hosoda - para Japończyków, która przez lata mieszkała we Wrocławiu i Gdańsku, mówiąca biegle po polsku. Pan Shinsuke doktoryzował się na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalizując się w historii społeczno-gospodarczej Europy Środkowej. Maja relacjonuje, że właściciel przebywał w Polsce w czasach PRL-u, a w rozmowie wspomina, jak stał 4 godziny, by dostać mięso.
Ich lokal to nie tylko restauracja, lecz także księgarnia i galeria. Na ścianach wiszą plakaty filmów Wajdy i Munka, a na półkach stoją polskie publikacje, jak i te napisane przez pana Hosodę - np. książka o robotnikach w Księstwie Pszczyńskim. Dania podawane są w oryginalnej ceramice z Bolesławca, a gości wita szalik z napisem "POLSKA".
Menu jest zwięzłe i bardzo "domowe". Znajdziesz tam żurek za 1600 JPY (ok. 43 zł), pierogi 1400 JPY (ok. 38 zł), bigos (ok. 38 zł), flaki (ok. 40 zł), do tego boeuf Stroganow i brazylijski gulasz feijoada. Karta napisana jest po japońsku, jednak można znaleźć tłumaczenia niektórych pozycji, by polscy turyści szybko odnaleźli ulubione danie. Tutejszy żurek potrafi zaskoczyć dodatkami. Bywa podawany z brokułem, często z chlebem i kiełbasą na osobnym talerzyku. Zdaniem naszej rozmówczyni, ciekawą odmianą jest sałatka podana w miseczce, która ma nieco bardziej orientalny smak. Lokal działa w piątki, soboty i niedziele od 10:00 do 18:00.