Dodatki do żywności wywołują wiele kontrowersji. Czy są bezpieczne? Nie każdego trzeba się obawiać

Dodatki do żywności często wywołują wiele kontrowersji. Czy wszystkie są takie straszne i powinniśmy się ich bać? Czy są dopuszczalne w tzw. zdrowej żywności, która ma etykietę "ekologiczna"? I przede wszystkim - czy są bezpieczne dla naszego zdrowia i zdrowia naszych dzieci? Musimy również pamiętać, że wiele znich, badź spożywanie nadmiernej ilości może wiązać się z ryzkiem występowania wielu chorób, w tym także nowotworowych. Czy musimy się ich obawiać?

Coraz częściej obawiamy się produktów, które na etykietach posiadają składniki oznaczone symbolem E. Kojarzymy je ze szkodliwą dla naszego zdrowia chemią i próbujemy omijać z daleka takie produkty. Jednak czasem się nie da, a nawet jest to niewskazane, bo ich brak może nam jeszcze bardziej zaszkodzić. Wszak nasze prababcie - nie znające lodówki - używały soli (właściwości konserwujące) do przechowywania mięsa, aby te się nie popsuło.

Zobacz wideo Fusy od kawy, cola, sól mogą mieć nietypowe zastosowanie

Więcej informacji znajdziesz na naszej stronie głównej Gazeta.pl

Bezpieczna lista chemicznych dodatków. Co można na niej znaleźć?

Aktualnie dopuszczonych do stosowania w żywności jest ponad 300 dodatków. Mogą one pełnić w żywności aż 27 różnych funkcji technologicznych. W przypadku żywności ekologicznej dopuszczonych jest ich znacznie mniej, bo tylko około 50. Przyjrzyjmy się kilku z nich. 

E 100, E140, a może E 300, czy wszystkie są bezpieczne? 

E100 (kurkumina) – to właśnie ona nadaje żółty kolor naszym produktom takim jak przyprawy (np. curry), jogurtom, serom, herbatnikom, paluszkom rybnym czy musztardzie. Posiada też właściwości przeciwutleniające, przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Nie jest niebezpieczna, przynajmniej w śladowych ilościach, które odpowiadają za barwnik w naszych potrawach. 

E101 (ryboflawina) – to wszystkim dobrze znana witamina B2, która odgrywa ważną rolę w naszym organizmie, której niedobór może powodować zaburzenia w funkcjonowaniu układu nerwowego oraz stany zapalne błon śluzowych. Jest również popularnym barwnikiem nadającym żółty koloru przetworom owocowym, lodom, płatkom śniadaniowym oraz masłu orzechowemu. 

E140 (chlorofil) – zielony barwnik, który wszyscy dobrze znamy z lekcji biologii w podstawówce. Otrzymujemy go z lucerny, pokrzywy albo szpinaku. Nie tylko podkreśla kolor przetworów warzywnych, napoi i słodyczy, ale może mieć dobroczynny wpływ na nasze zdrowie. Neutralizuje wolne rodniki, które przyspieszają procesy starzenia organizmu. Każdy z nas zapewne kojarzy marynarza Popeye o dobrym sercu, który szczególną siłę zyskuje po zjedzeniu puszki szpinaku - zielone produkty dają siłę, moc i witalność.

E160 (karoteny) – są obecne nie tylko w marchewkach, ale za ich sprawą wszystkie masła i margaryny, sery oraz majonezy, a także makarony i zupy w proszku nabierają ładnego żółto-pomarańczowego koloru. Wykazują silne działanie antyoksydacyjne, które wzmacnia układ odpornościowy i ma dobroczynny wpływ na nasze oczy (szczególnie ważne przy pracach z monitorami).

E 300 (kwas askorbinowy) – czyli po prostu syntetyczna forma witaminy C, która wzmacnia nasz organizm i chroni przed infekcjami. E 300 obecny jest również w suplementach diety, które mają za zadanie wspomóc nasz organizm w walce z przeziębieniem. Pełni rolę przeciwutleniacza i stabilizatora w zapakowanym mielonym mięsie, pieczywie, cukierkach i ciastach, dżemach i marmoladach czy nawet mrożonych warzywach i owocach.

E 306 (tokoferole) – jest chyba jednym z najbezpieczniejszych dodatków do żywności, która jest dodawana takze do przetworów typowo dla dzieci (wszelkie papki i kaszki). Jest otrzymywany zwykle w wyniku destylacji parowej jadalnych części roślin oleistych. Znajdziemy ją w ciastkach, serkach do smarowania pieczywa, olejach, jogurtach, kefirach i maślankach. Nie musimy obawiać się tego skłądnika. 

E 322 (lecytyna) – jest to emulgator pozyskiwany z oleju sojowego, rzepakowego lub słonecznikowego. To ona odpowiada za przedłużenie okresu przydatności do spożycia niektórych produktów. Lecytynę znajdziemy w majonezach, margarynach, serach, mleku w proszku czy rozmaitych wyrobach czekoladowych. Jak większość wymienionych dodatków - jest bezpieczna dla naszego zdrowia.

Czytajmy etykiety uważnie. Dzięki temu produkty wybierzemy świadomie

Trzeba też pamiętać, że na co dzień spożywamy różnorodne produkty. W świetle obecnej wiedzy uważa się, że dodatki do żywności przyczyniły się do pojawienia się niektórych nowotworów, alergii, nietolerancji pokarmowych, znacznie obniżyły też odporność człowieka, a nawet, że przyczyniły się do wzrostu ilości zachorowani na otyłość - szczególnie u dzieci. Dlatego też konieczne jest czytanie etykiet produktów spożywczych i wybieranie tych, które mają najkrótszą listę dodatków, stabilizatorów i emulgatorów. Chemii w jedzeniu nie da się uniknąć, ale możemy ją znacznie ograniczyć - wybierając świadomie.

Haps.pl jest dla Was i dla Was piszemy o kulinariach. Nie oznacza to jednak, że nie pamiętamy i nie myślimy o Ukrainie. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie w tych miejscach: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.