W wielu domach krokiety kojarzą się z długim staniem przy patelni i stertą naleśników, które trzeba smażyć jeden po drugim. To danie ma świetną reputację, ale też opinię pracochłonnego. Nic więc dziwnego, że wiele osób rezerwuje je na święta albo wyjątkowe okazje. Tymczasem istnieje sposób, który całkowicie zmienia zasady gry. Norweska wersja krokietów wykorzystuje zwykłą bułkę pszenną, czyli produkt, który zwykle leży na kuchennym blacie. Dzięki temu obiad powstaje szybciej, a efekt końcowy potrafi zaskoczyć nawet największych fanów tradycji.
Składniki:
Zmiana jednego składnika wystarcza, by klasyczne krokiety stały się daniem na zwykły dzień tygodnia. Zamiast naleśników wykorzystuje się duże pszenne bułki, które są gotowe do nadziewania od razu po przekrojeniu. Nie trzeba wyrabiać ciasta ani pilnować patelni przez kilkadziesiąt minut. Pieczywo po usunięciu miękkiego środka staje się idealną kieszenią na farsz. Po panierowaniu i smażeniu wygląda bardzo podobnie do tradycyjnego krokieta, a przy tym daje przyjemną chrupkość.
Sposób przygotowania:
Choć przepis wydaje się prosty, kilka decyzji ma realny wpływ na efekt końcowy. Najlepiej sprawdzają się bułki z grubszą, dobrze wypieczoną skórką, które po namoczeniu w mleku zachowują kształt i nie chłoną nadmiaru tłuszczu. Zbyt miękkie pieczywo szybko się rozpada i traci chrupkość, dlatego paryska lub wrocławska daje najpewniejszy rezultat. Klasyczny farsz z pieczarek i cebuli można łatwo modyfikować, wsypując podsmażonego pora, dopełniając całość czosnkiem albo zmieniając rodzaj sera na bardziej wyrazisty. Tak przygotowane krokiety nie muszą trafiać wyłącznie do czerwonego barszczu. Dobrze odnajdują się także z sosem pieczarkowym, jogurtowym lub w towarzystwie prostej surówki, a dzięki bułce są na tyle sycące, że często wystarczają jako samodzielne danie.