• Link został skopiowany

Czy nabiał "zaśluzowuje" organizm? Dietetyczka ujawnia, co naprawdę dzieje się w naszym ciele

Aleksandra Wiśniewska
Wokół nabiału narosło wiele niejasności i wynikających z nich nie zawsze zgodnych z prawdą przekonań. Jednymi z najpopularniejszych twierdzień, które mogą budzić wątpliwości, są "zaśluzowienie" organizmu przez nabiał oraz odwapnianie kości spowodowane piciem mleka. Skąd się wzięły i czy jest w nich choć ziarno prawdy? Zapytaliśmy o to dietetyczkę dr Annę Rychter.
Mleko
Milanchikov Sergey / Shutterstock

W sieci można znaleźć wszystko. Jest pełna zarówno zweryfikowanych, pomocnych informacji, jak i półprawd, mitów lub wręcz fake newsów. Pół biedy, jeśli nieprawdziwa informacja, w którą uwierzymy, ma niską szkodliwość. Gorzej, gdy przyjmiemy za pewnik coś, co może wpłynąć na przykład na nasze zdrowie. Jak choćby powszechnie powtarzane przekonania na temat żywności.

Wśród nich przewija się wiele tych dotyczących nabiału. Można spotkać się m.in. ze stwierdzeniem, że jego spożywanie prowadzi do nadmiernej produkcji śluzu, co miałoby powodować tzw. zaśluzowanie (istnieje w ogóle takie słowo?) organizmu. Brzmi niepokojąco, bo śluz kojarzy się zazwyczaj z różnego rodzaju stanami chorobowymi. Czy w takim razie lepiej odpuścić lub ograniczyć jedzenie nabiału?

Zobacz wideo Skaza białkowa u dziecka. Jakie są jej objawy i jak sobie z nią radzić?

Nabiał "zaśluzowuje" organizm? Dietetyczka wyjaśnia, skąd wziął się ten mit

- Jak najbardziej rozumiem, że wszelkie informacje dotyczące spożycia mleka i nabiału są dla nas ważne. Warto jednak wiedzieć, że doniesienia o "zaśluzowaniu" są uproszczeniem, a tam, gdzie uproszczenia, tam często pojawiają się półprawdy i niepotrzebne eliminacje - mówi nam dr Anna Rychter, dietetyk związana z poradnią dietetyczną online dietetykanienazarty.pl, która oferuje współpracę z ekspertami z zakresu dietetyki klinicznej, sportowej oraz psychodietetyki. 

 

Skąd zatem wziął się ten mit? Jego podstawa jest bardzo prozaiczna. 

Część osób zauważa, że po wypiciu mleka pojawia się nalot na języku lub ślina jest gęstsza. I choć nikt nie zabroni nam mieć takich obserwacji, to jednak w badaniach nie znajdziemy poparcia dla takich zależności i, co ciekawe, te same obserwacje mogą występować nawet po spożyciu napojów roślinnych. Najpewniej wynika to z efektu nocebo, ale też z tego, że mleko samo w sobie jest emulsją, przez co może prowadzić do zagęszczenia śliny. A stąd już niedaleka droga do błędnych interpretacji

- tłumaczy Anna Rychter.

Efekt nocebo to zjawisko, które pojawia się, gdy negatywne oczekiwania związane z leczeniem prowadzą do wystąpienia negatywnych skutków ubocznych, mimo że przyjęty środek ich nie wywołuje. Odnosząc to do nabiału, można przyjąć, że jeśli ktoś spodziewa się wywołanego nim uczucia "zaśluzowienia", zacznie je odczuwać, choć w rzeczywistości stan organizmu się nie zmieni.

Zbieranie się śluzu a alergia lub nietolerancja. Ile jest w tym prawdy?

W sieci można również wyczytać, że uczucie zbierania się wspomnianego śluzu może mieć związek z nietolerancją laktozy lub alergią. Przy czym należy od razu wyjaśnić, że te terminy nie są ze sobą tożsame, choć czasem błędnie bywają używane zamiennie. 

- Nietolerancja wynika z problemów z trawieniem laktozy, ale bardzo sporadycznie wiąże się z potrzebą eliminacji wszystkich produktów mlecznych - tłumaczy dietetyczka i podaje przykład: o ile budyń na standardowym mleku może wywoływać dolegliwości z przewodu pokarmowego, tak na przykład budyń na mleku bezlaktozowym czy koktajl na bazie jogurtu naturalnego mogą być lepiej tolerowane. 

W przypadku alergii sytuacja jest poważniejsza, bo wówczas trzeba zrezygnować z produktów mlecznych, niezależnie od zawartości laktozy. - To reakcja naszego układu odpornościowego na wszystkie białka mleka krowiego. Bazując na wcześniejszych przykładach, mleko i jogurt w posiłkach musimy zastąpić roślinnymi zamiennikami - mówi ekspertka.

Czy subiektywne odczucie, interpretowane jako zbieranie się śluzu, ma z tymi stanami coś wspólnego? Dr Anna Rychter nie ma wątpliwości. - W przypadku nietolerancji laktozy doświadczamy dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takich jak nadmierna produkcja gazów, wzdęcia, biegunki czy uczucie przelewania.

Natomiast w przypadku alergii na białka mleka krowiego faktycznie mogą pojawić się dolegliwości takie jak nieżyt nosa, obrzęk błony śluzowej, czasami kaszel, a być może nawet śluz w kale, ale nie jest to związane z tym, że mleko generuje nadmierną produkcję śluzu, a po prostu z mechanizmami alergicznymi, które pojawiłyby się również po innych produktach, które spożyjemy, a na które mamy alergię.

Radzi, by w sytuacji, gdy zaobserwujemy u siebie tego typu dolegliwości, przede wszystkim skontaktować się z lekarzem, a w dalszej kolejności, jeśli będzie potrzeba, również z dietetykiem.

Czy mleko odwapnia kości? "Temat jest bardziej złożony, niż się wydaje"

W dzieciństwie powtarzano nam, że powinniśmy pić mleko, bo wzmacnia kości. Dlaczego więc wiele osób sądzi, że jego spożywanie może je odwapniać? Okazuje się, że tego stwierdzenia nie można całkowicie włożyć między bajki, choć tutaj również pojawia się pewne uproszczenie. - Mleko jest cennym źródłem wapnia, a jego regularne spożywanie w dzieciństwie rzeczywiście wspiera rozwój kości i zmniejsza ryzyko osteoporozy w późniejszym życiu.

Jednak badania pokazują, że nadmierne spożycie mleka, zwłaszcza w krajach o wysokim spożyciu, wiąże się z większym ryzykiem złamań. Ale tutaj wkrada się właśnie jedno z uproszczeń. Taka obserwacja może być wynikiem także innych czynników, takich jak nadmiar witaminy A, którą wzbogacano mleko w wybranych krajach, w których prowadzono te badania, a niekoniecznie samego spożycia mleka

- tłumaczy nam dr Rychter.

- Nadmierne spożycie mleka może być więc mniej korzystne, ale takie stwierdzenie możemy przypisać naprawdę wielu produktom. Nasze polskie zalecenia mówią o uwzględnieniu w diecie dwóch szklanek mleka dziennie, które możemy – a od siebie dodam, że zdecydowanie warto – zastąpić fermentowanymi produktami mlecznymi.

Dietetyczka przypomina ponadto, że zdrowie kości zależy nie tylko od wapnia. Powinniśmy dbać również o odpowiedni poziom witaminy D, magnezu oraz dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości białka. Nie mniej ważna jest aktywność fizyczna.

 

Kto nie powinien jeść nabiału?

Choć zatem niektóre przekonania dotyczące nabiału wynikają z błędnych interpretacji, są osoby, które powinny z niego zrezygnować. Przede wszystkim te ze wspomnianą wcześniej alergią. - Jeśli taka alergia występuje u dzieci, to jest szansa, że dziecko z niej wyrośnie (wymaga to konsultacji z lekarzem), ale zazwyczaj w przypadku osób dorosłych potrzebne jest stałe i całkowite wyeliminowanie tych produktów z diety - mówi dr Anna Rychter.

Podobnie może być w skrajnych przypadkach nietolerancji laktozy, gdy nawet śladowe ilości są źle przyjmowane. - W praktyce naprawdę rzadko spotykamy się z taką potrzebą, bo mniejsza ilość produktów mlecznych na posiłek lub te z mniejszą zawartością laktozy są często dobrze tolerowane.

Inne sytuacje są albo bardzo rzadkie, albo wiążą się z indywidualnym podejściem. - Czasami obserwujemy, że w przypadku wybranych chorób jelit chwilowo może być konieczna eliminacja mleka i nabiału, ale najczęściej po załagodzeniu dolegliwości udaje się przywrócić produkty mleczne do diety - podaje przykład ekspertka.

Konieczność ograniczenia lub eliminacji produktów mlecznych może też wystąpić u osób z trądzikiem. Zwłaszcza gdy widzą, że po spożyciu nabiału zmiany się nasilają. 

Poza alergią na białka mleka krowiego i sporadycznych lub bardzo indywidualnych przypadków, nie ma potrzeby eliminacji tego składnika w diecie. Co innego, jeśli taka jest nasza preferencja, ale musimy pamiętać, że dieta bezmleczna jest dietą eliminacyjną, a taka wymaga wcześniejszej konsultacji z dietetykiem, żeby zadbać o dobre zbilansowanie diety i dobre samopoczucie.

Czy nabiał jest zdrowy?

Jeśli nie jesteśmy w żadnej ze wspomnianych grup, powinniśmy patrzeć na nabiał przychylnie. Jest dobrym źródłem wapnia, białka oraz wspiera mikrobiotę jelitową. - Choć tej ostatniej zalety zdecydowanie nie możemy mylić z działaniem probiotycznym (jak na przykład przy stosowaniu probiotyku), to spożycie jogurtu może wzbogacić różnorodność bakterii w jelitach - podkreśla dietetyczka.

Odpowiedni poziom wapnia łatwo dostarczyć, pijąc mleko i jedząc produkty mleczne, ale nie trzeba bazować tylko na nich. - Produkty roślinne, takie jak wzbogacane w wapń napoje, jogurty czy tofu oraz woda wysokozmineralizowana i niektóre warzywa, również wzbogacą dietę w wapń. W przypadku białka również możemy sięgnąć po inne jego źródła takie jak chude mięso, ryby, jajka czy nasiona roślin strączkowych - wymienia dr Rychter.

Ekspertka zachęca więc, by uwzględniać nabiał w diecie, jeśli nie ma przeciwwskazań. - A jeśli istnieje potrzeba ich ograniczenia i eliminacji, zawsze warto to skonsultować ze specjalistą - podsumowuje.

Więcej o: