Zupa "kieleckiej biedoty" zaskoczyła mnie doskonałym smakiem. Kluczowy jest składnik, który często wylewałam do zlewu

Swojego czasu jedli ją tylko najbiedniejsi. Kielecki i podkarpacki przysmak przygotowywano oryginalnie na bazie kapusty i ziemniaków, ze skromnym dodatkiem mięsa. Dziś dopuszcza się więcej odchyleń od tradycyjnego przepisu, jednak my pokażemy, jak przygotować najprawdziwszą parzybrodę. Będzie smacznie i sycąco.

Parzybroda swoją dość zabawną nazwę wzięła od nitek kapusty, które podczas jedzenia poparzyły nie jednego łakomczucha. Danie to można podawać zarówno w postaci gęstego purée, jak i w charakterze zupy. Przygotowanie parzybrody nie zajmie nam zbyt wiele czasu, dlatego to doskonała propozycja obiadowa dla zabieganych. Więcej kulinarnych inspiracji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Kapusta po azjatycku

Składniki:

  • 6-7 dużych ziemniaków,
  • 1 kg kiszonej kapusty,
  • 500 g wędzonego boczku,
  • 2 duże cebule białe,
  • 1 łyżeczka majeranku,
  • sól i pieprz w ilości do smaku,
  • 1 pęczek natki pietruszki.

Parzybroda po kielecku. Pamiętaj, by po wszystkim dodać ten składnik

Przygotowanie parzybrody zaczynamy od obrania ziemniaków. Następnie obrane i wypłukane w zimnej wodzie bulwy kroimy w drobną kostkę. Gotujemy je w osolonym wrzątku. Potem kiszoną kapustę siekamy i wrzucamy do garnka. Zalewamy wodą, tak by przykryć kapustę jedynie na centymetr i gotujemy do miękkości. Podczas gotowania warto kontrolować poziom wody, by nie wyparowało jej zbyt wiele. W innym wypadku kapusta mogłaby się przypalić. Kiedy ziemniaki będą miękkie, dorzucamy je do gotującej się kapusty. 

Na innym palniku rozgrzewamy patelnię, na której należy podsmażyć pokrojony w kostkę boczek. Należy porządnie wytopić z niego tłuszcz, tak by pozostały nam chrupiące skwarki. W międzyczasie obieramy i siekamy cebulę w kostkę lub piórka. Gdy boczek będzie już dobrze podsmażony, dorzucamy cebulę na patelnię i szklimy.

Gdy kapusta już zupełnie zmięknie, odcedzamy ją wraz z ziemniakami i ugniatamy całość na gładkie purée. Doprawiamy je majerankiem, pieprzem i wedle uznania solą. Następnie łączymy z usmażonym boczkiem i cebulą. Teraz przychodzi czas, by dodać tajemniczy składnik. Wszystkie kieleckie gospodynie wiedzą, że kluczem do wybornego smaku jest... omasta, czyli tłuszcz ze smażenia boczku. Wzbogaci on smak całego dania. Kapuściano-ziemniaczane purée podajemy w takiej wersji lub z dodatkiem wody z gotowania kapusty, by nieco rozrzedzić konsystencję. W każdym wydaniu będzie smakować wyśmienicie. Smacznego!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.