Robisz świadome zakupy? Co z tego, skoro resztki i tak wrzucasz do kosza. Jak tego uniknąć? Podpowiadamy

Jeśli dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane, można powiedzieć, że resztkami wybrukowane jest piekło naszej planety. Co z tego, że robimy świadome zakupy i nawet wykorzystujemy wszystkie produkty, skoro spora część i tak trafia do kosza? Co z głąbami kapusty, łodygami brokułu czy obierkami z jabłek? A końcówki jogurtu albo wysuszony chleb?

Każdego dnia marnujemy średnio jeden posiłek. To nie tylko strata pieniędzy i czasu, lecz także kolejny cios dla środowiska i klimatu. Dlatego w Gazeta.pl mówimy "Nie marnuję" i piszemy, jak walczyć z marnotrawstwem.

Owszem, wyrzucenie dwóch łyżek jogurtu albo wylanie wygazowanej coli nie sprawi, że świat zapłonie, ale w zasadzie po co się ich pozbywać, skoro można wykorzystać? W tym miejscu należy jednak podkreślić, że nie mówimy tu o zepsutych produktach - takie nie nadają się ani do jedzenia, ani do tworzenia domowych kosmetyków, ani (co niestety wiele osób wciąż praktykuje) do częstowania nimi zwierząt.

Zatem dziś o tym, co - prawdopodobnie całkiem niepotrzebnie - wyrzucamy do kubła i jak temu zaradzić. I nie, nie mówimy tu o dobrze już znanych czipsach z obierek czy kontrowersyjnym dla niektórych domowym kompostowniku - choć zachęcamy, by rozważyć i takie rozwiązanie (poprawnie prowadzony nie śmierdzi, o czym więcej w artykule poniżej).

Domowy kompostownik z dżdżownicami i zmywaki robione na drutach - nietypowe pomysły na typowe problemy ekologiczneNietypowe patenty na eko kuchnię - szalone czy genialne? Sprawdź

Pieczywo stanowi chyba najmniejszy problem. Z jednej strony dlatego, że akurat je traktujemy z wyjątkową czcią i wyrzucamy niechętnie. Z drugiej zaś można je łatwo zamienić w produkt przydatny w wielu kuchniach - bułkę tartą, która w niektórych domach "wychodzi" w tempie ekspresowym przy okazji rozmaitych kotletów, krokietów czy innych panierowanych dań.

Czerstwy chleb czy bułkę można jednak wykorzystać także na inne sposoby (co prawda zima już ustąpiła, ale w tym miejscu przestrzegamy przed karmieniem nimi ptaków). Pieczywo, które nie nadaje się do jedzenia na świeżo, można wymoczyć w roztrzepanym jajku i usmażyć tosty francuskie. Świetną alternatywą jest także włoska sałatka z pomidorami zwana panzanellą. Robert Makłowicz inspirował niedawno knedlami z resztek chleba, a Jagna Niedzielska, w ramach naszego cyklu Zero Waste, zaproponowała trzy przepisy na pudding. Skoro już przy tym jesteśmy, sprawdźcie też instrukcję, jak zrobić maślany pudding z chałki.

Zobacz wideo Bread and butter pudding, czyli genialny sposób na wykorzystanie resztki pieczywa

Choć w kontekście resztek myśli się raczej o piętkach chleba czy obierkach, równie często pozbywamy się także niedopitych napojów, szczególnie tych gazowanych, które już trochę postały. Nie trzeba ich od razu wylewać, a jeśli już, to z pomysłem. Na przykład colę można wlać do odpływu, ale nie zalewać wodą - kwas świetnie poradzi sobie z zalegającymi w rurach resztkami i nieprzyjemnym zapachem (oczywiście nie będzie to kompleksowe mycie, a raczej odświeżenie, bo o zlew i odpływ należy dbać na bieżąco).

Tego typu napoje - w zależności od upodobań smakowych - można też wykorzystać do potraw, na przykład udek z kurczaka albo muffinek z colą. Ciekawym rozwiązaniem jest też dodanie ich do ciasta naleśnikowego czy biszkoptowego (zastępując część składników płynnych) albo jako bazę do sosów - na przykład pieczone mięsa świetnie smakują z sosem pomarańczowym. Wygazowane piwo też raczej nie zachęca do wypicia. Ale na nie także jest kilka sposobów:

Co zrobić z wygazowanym piwem? Mamy kilka inspiracji, by nic się nie zmarnowałoWygazowane piwo może stać się składnikiem różnych dań. Jakich? Podpowiadamy

Warzywa i owoce mają swoje niedocenione części. Chętnie zjadamy różyczki brokułu i kalafiora, ale zapominamy o łodygach i liściach. Głąby kapusty? Też. Obierki z jabłek? To samo.

Po pierwsze, w wielu przypadkach naprawdę nie trzeba pozbywać się tych elementów. Twardsze łodygi czy głąby wystarczy dodać do dania wcześniej, by zdążyły zmięknąć (głąby są też świetne do chrupania na surowo). Jeśli chodzi o obierki, jeśli skórka nie jest nieapetyczna czy mocno uszkodzona, można, a nawet wypada ją zostawić - to w niej i tuż pod nią znajdziemy najwięcej wartości odżywczych. Przy okazji to też duża oszczędność czasu. Skórki i ogryzki (nie tylko z jabłek) świetnie sprawdzą się w domowej produkcji octu. Mniej atrakcyjne części warzyw można wrzucić do wywaru warzywnego lub warzywno-mięsnego. Wiecie, ile to dodaje smaku? Zaś chyba najprostszym rozwiązaniem na pozostałości z owoców i warzyw są soki.

Jeśli akurat nie planujecie robić zupy, sosu ani soku, takie resztki wystarczy wrzucić do pojemnika odpornego na niskie temperatury i zamrozić. W międzyczasie można dorzucać więcej, a gdy przyjdzie czas, wykorzystać.

A skoro już mowa o mrożeniu, to trzeba wspomnieć o innych sposobach ratowania resztek niż zjedzenie od razu. Przede wszystkim warto wiedzieć, jak długo można przechowywać poszczególne rzeczy w lodówce (do najbardziej wytrzymałych należą m.in. jajka). Jeśli wiemy, że nie uda nam się czegoś zjeść, dobrze zamienić to na soki albo inne przetwory, które nadają się do zawekowania. Wiele już ugotowanych rzeczy także można mrozić.

Ugotowane warzywa czy owoce też można wykorzystać. Ziemniaki nadadzą się do krokietów, pączków, a nawet sernika (na przykład tego z przepisu Ewy Wachowicz), a owoce np. z kompotu do pierogów, naleśników lub jako sos. Konkretniej, ale elastycznie? Sprawdźcie nasze przepisy na dania ze wszystkiego - także resztek mięsa:

Haps SzakszukaW twojej lodówce zalegają resztki mięsa lub warzyw? Oto pomysły na to, jak sprytnie je wykorzystać

Z kolei w tym artykule znajdziecie pomysły na wykorzystanie produktów innych niż te, które rosną na drzewach albo w ziemi. To między innymi resztki śmietanki, koncentratu czy - tak - soku z ogórków:

Jak wykorzystać resztki zaczętych produktów w lodówce?Co zrobić z zalegającymi resztkami w lodówce? Dania recyklingowe!

Jak sami widzicie, w wielu przypadkach niemarnowanie resztek wręcz oszczędza czas i energię, a nie je odbiera. Po co obierać, skoro można zjeść ze skórką? Po co iść do sklepu specjalnie po włoszczyznę, skoro można użyć zamrożonych resztek jarzyn? Po co robić kolejny słój bułki tartej, skoro można upiec genialny chlebowy pudding? Zostawiamy was z tymi pytaniami i idziemy robić przegląd lodówki, by móc świadomie powiedzieć: gotuję - nie marnuję.

W Deklaracji redakcyjnej Gazeta.pl na 2021 rok zobowiązaliśmy się między innymi do tego, że dalej będziemy angażować się w sprawy klimatu i ekologii. Robimy to na co dzień. Wejdź na stronę Zielonej Gazety, by przeczytać więcej naszych tekstów o środowisku. Zachęcamy również do subskrybowania Zielonego Newslettera.

Więcej o: